Środa

... czyli po angielsku "Wednedsay". Taki serial. Pokazał się na Netflix całkiem niedawno i trzeba przyznać, że daje radę. O ile prywatnie nie przepadam za serią "Rodzina Addamsów", o tyle tutaj obejrzałem całość w dwa wieczory, z przyjemnością.

Zaczyna się od tego, że Wednesday Addams, główna bohaterka, trafia do kolejnej szkoły, bo z poprzedniej ją wyrzucili za to, że wpuściła do basenu szkolnego krwiożercze piranie żeby się zemścić na kolesiach, którzy znęcali się nad jej szkolnym kolegą. Wpuściła je na tyle skutecznie, że główny znęcacz stracił połowę swoich rodzinnych klejnotów, o czym zreszta dowiadujemy się sporo później.

Postać Wednesday gra Jenna Ortega, mi osobiście znana z serialu "Jane the Virgin".

W każdym bądź bądziu Wednesday startuje w nowej szkole. Tym razem - w odróżnieniu od wszystkich jej poprzednich szkół - jest to szkoła dla dzieci specjalnej troski ze specjalnymi uzdolnieniami. A więc wampiry, syreny i inne dziwactwa. Wszystko w wieku późnonastoletnim. Jest wesoło.

A potem się okazuje, że w szkole dzieją się dziwne rzeczy (jakby sam fakt, że uczęszczają tam wilkołaki itp. nie był już wystarczająco dziwny). Wednesday postanawia rozpracować o co właściwie chodzi - no i się zaczyna.

Wątków jest całkiem sporo. Wszystko kręci się wokół tajemniczego Potwora, którego nikt nie widział, a który podobnoż morduje od czasu do czasu pozornie przypadkowe osoby.

W międzyczasie Wednesday próbuje się zasymilować w nowym środowisku. Postać głównej bohaterki jest stuprocentowo ponura - uśmiecha się przez cały serial może ze dwa razy, a i to tylko półgębkiem, a w zasadzie nawet ćwierćgębkiem.

Nie będę teraz opowiadał całości - jest mnóstwo niespodzianek i szkoda by było to popsuć.

Reżyserią serialu zajął się Tim Burton, jeden z moich ulubionych reżyserów. Znany z takich hitów jak "Alicja w krainie czarów" czy "Gnijąca panna młoda", tutaj moim zdaniem też nie zawiódł. Ogląda się bardzo dobrze. Są momenty straszne (po naszemu "jumpscares"), ale zdecydowanie przeważają śmieszne. Można śmiało oglądać z nastoletnimi dziećmi.

Dodatkowy plus to zdecydowanie rola Dr Valerie Kinbott grana przez Riki Lindhome, którą prywatnie wielbię za krótki ale błyskotliwy występ w "Teorii wielkiego podrywu".

No i jest jeszcze postać mamy Wednesday, Morticii Addams, którą gra strasznie zafarbowana, ale wciąż genialna Catherine Zeta-Jones

Do kompletu dodajmy Gwendoline Christie z burzliwą rolą dyrektorki szkoły (Larissa Weems). Aktorkę rozpoznałem chyba dopiero w okolicach trzeciego czy czwartego odcinka; od czasów "Gry o tron" posunęła się już w latach dość konkretnie - ale wzrost jej pozostał 😉

Jeśli chodzi o charakteryzację to najbardziej w (nomen omen) oczy rzuca się postać Bianki Barclay grana przez nieznaną mi dotychczas Joy Sunday

Czyli po polskiemu Przyjemność Niedziela.

Chodzi rzecz jasna o te oczojebne szkła kontaktowe:

Z męskiej obsady najsympatyczniejszy jest chyba Moosa Mustafa grający rolę Eugene Otingera, pszczelarza-hobbystę.

Z kolei najbardziej moim zdaniem barwna rola przypadła Luisowi Guzmánowi grającemu Gomeza Addamsa, ojca głównej bohaterki.

Nie brakuje też znaku rozpoznawczego rodziny Addamsów, czyli żyjącej własnym życiem urżniętej dłoni.

Serial zdecydowanie polecam. Moja prywatna ocena: 9.5 / 10.

1 Comment

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]