ARQ: recenzja

Recenzja całkiem fajnego, niskobudżetowego filmu SF z pętlami czasowymi.

Jeżeli, Czytelniku, kojarzysz film Time Lapse (recenzja), a także o wiele bardziej znany Groundhog Day, być może zainteresuje Cię również niskobudżetowa produkcja SF pod tytułem „ARQ”.

Film oparty jest na pomyśle pętli czasu. Główny bohater budzi się w towarzystwie jakiejś kobity. Zanim zdąży dobrze przetrzeć oczy, do pokoju wpadają zamaskowani bandyci i wyciągają go siłą, próbując gdzieś zaciągnąć. Facet się broni, próbuje uciec, dostaje kulkę. Na śmierć.

Budzi się znów, w tym samym łóżku. Bandyci znów go wyciągają, on jednak jakimś cudem pamięta, co się wydarzyło ostatnio i zamiast uciekać tym razem daje się przywiązać do krzesła. Bandyci każą mu przyznać się, gdzie schował kasę. Stawia się okoniem, strzelają do niego. Umiera.

Budzi się w łóżku. Bandyci wpadają do pokoju, wyciągają go…

I tak w kółko.

Za każdym powtórzeniem pętli sytuacja zaczyna się nieco wyjaśniać. Lub w przypadku niektórych wątków – zaciemniać. Za każdym razem nasz główny bohater ma trochę więcej danych, co daje mu przewagę nad bandytami.

Niestety, przy którymś z powtórzeń okazuje się, że oprócz głównego bohatera poprzednie zapętlenia zaczynają pamiętać również inni bohaterowie, co sprawia, że planowanie kolejnych posunięć staje się coraz trudniejsze.

Całość filmu, poza dosłownie kilkoma minutami, jest nakręcona w jednym budynku. Aktorów jest łącznie sześciu lub siedmiu (facet, dziewczyna, kilku bandziorów).

Mi najbardziej spodobały się w tym filmie dwa motywy:

1. Zapętlenie czasu. Ten motyw, o ile tylko dobrze zrealizowany – nie nudzi się nigdy. Pętle czasowe pojawiają się w wielu dziełach SF. U Lema w „Podróży siódmej” (Dzienniki gwiazdowe). W filmie „Looper”. W filmie „Interstellar” (tu moja recenzja). I w pierdylionie innych, których z lenistwa nie wyliczę.

2. Zmiana kamer przy kręceniu kolejnych wersji tej samej sceny. Czasem słyszymy jakąś kwestię przez ścianę, a przy kolejnym zapętleniu widzimy postać, która tę kwestię wypowiada. I tak dalej.

Jeżeli ktoś ma wystarczająco dużo cierpliwości aby obejrzeć film do końca, obiecuję sporą niespodziankę. Zakończenie jest na swój sposób logiczne, a zarazem całkiem nieprzewidywalne. Nie powiem jakie, żeby nie zepsuć niespodzianki.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz