„Legendy polskie”: recenzja, e-book do pobrania

Jakiś czas temu, całkiem niedawno, jeden ze stałych Czytelników niniejszej namiastki blogu podesłał mi namiar na „Legendy polskie”, zbiór sześciu opowiadań fantastycznych opartych na starych, do bólu oklepanych polskich legendach.

Stąd można pobrać: EPUB | MOBI | PDF

Przyznam, że po książkę sięgnąłem raczej niechętnie – bardziej z grzeczności niż z ciekawości – i zamierzałem po przeczytaniu kilku pierwszych (z pewnością nudnych!) akapitów odłożyć ją dyskretnie gdzieś w jakieś Zakurzone Miejsce, gdzie mogłaby spokojnie czekać Lepszych Czasów.

Tymczasem jednak minęło kilka, potem kilkanaście, jeszcze potem kilkadziesiąt akapitów, a ja odkryłem, że ciągle siedzę na wucecie, podczas gdy zaniepokojona rodzina dobija się przez solidne, drewniane drzwi pytając czy aby mnie nie wessało.

Deszcz pada, czyli przesrane

A owszem, wessało!

Ale nie w sposób, w jaki być może już pogalopowała niesforna wyobraźnia niektórych Czytelników. Nie chodzi o wessanie takie, jak przy nieostrożnym stawianiu Dwójeczki w nieszczelnej kabinie samolotowego wucetu. O, co to to nie.

Wessało mnie w lekturę. Po uszy.

Albowiem „Legendy polskie” to kawał bardzo porządnie napisanej fantastyki.

Sześć opowiadań, sześcioro różnych autorów. Wstyd przyznać, z tej szóstki rozpoznałem tylko Roberta M. Wegnera, a i to tylko dzięki temu, że kiedyś inny Czytelnik zarekomendował mi „Opowieści z meekhańskiego pogranicza”.

Meekhańskie pogranicze – początki

Pozostała piątka to osoby mi kompletnie nie znane: Jakub Małecki, Elżbieta Cherezińska, Radek Rak, Rafał Kosik oraz Łukasz Orbitowski.


!!! SPOILER ALERT !!!

Przerwij lekturę tego wpisu, jeżeli planujesz przeczytać książkę – poniżej zdradzam istotne elementy fabuły.


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jednak czytasz dalej? No dobra. Lecimy:

Pierwsza legenda to opowieść o Janie Twardowskim. Tylko zamiast szlachcica mamy tutaj współczesnego magnata biznesu pokroju Elona Muska, Steve’a Jobsa oraz Mahatmy Gandhiego razem wziętych.

gandhi-jobs-musk-01

Opowieść napisana jest z perspektywy narzeczonej Twardowskiego, osoby sympatycznej acz bardzo nieszczęśliwej. A zamiast magii mamy wyleczenie narratorki z nieuleczalnej kontuzji (przerwanie rdzenia kręgowego). Więcej nie opowiem 😉

Druga legenda to opowieść o Bazyliszku. Tu mamy do czynienia z majstersztykiem historii równoległej. Dynastia Jagiellonów przetrwała aż do naszych współczesnych czasów. Chodzi się w żupanach i w kontuszach…

kontusz-zupan-01

…w szkole zamiast uczniów są pacholęta, mamy monarchię zamiast demokracji, hetmanów zamiast ministrów, rektorem uczelni jest książę Wiśniowiecki i tak dalej. A równocześnie mamy Internet, selfie-sticki, astronomię, piłkę nożną, genetykę i tym podobne. Innymi słowy: nasze współczesne czasy w wersji alternatywnej. Bazyliszkiem okazuje się być nie jakiś tam potwór z lochów, tylko chiński dyplomata imieniem Li, który… Nie, nie zdradzę nic więcej. Czyta się w każdym razie świetnie.

Trzecia legenda opowiada o kwiecie paproci. To smutna opowieść o Głupim (i biednym) Jasiu, który najpierw znajduje swą miłość, potem wielkie bogactwo, a potem traci wszystko przez własną głupotę. Jest kilka wątków fantastycznych (Jasiu umie rozmawiać ze zwierzętami, a czasem – niby we śnie – przeobraża się w kota). Opowieść dość mroczna, ale czyta się ją równie dobrze jak poprzednie.

cat-01

Legenda czwarta (Śnięci Rycerze) to świetna parodia legendy o Śpiących Rycerzach. Szalony (i nieśmiertelny) król w podziemiach gór niedaleko Giewontu utrzymuje w stanie gotowości armię „rycerzy”, którzy niestety za każdym razem, kiedy trzeba pomóc Polsce (1939, 1981 i tak dalej) pechowo upijają się do nieprzytomności, a jak już wyjdą z kaca, jest za późno. Pastuszek Jan, z zawodu informatyk, wpada niechcący do pieczary owego króla i w zamian za darowanie życia i obietnicę zachowania pełnej dyskrecji oferuje pomoc w zbudowaniu armii e-rycerzy (czyli lemowych elektrycerzy – odniesienie do „Cyberiady” Lema jest jawne i pasuje jak ulał), coś na wzór Transformersów wyposażonych w sztuczną inteligencję. Kończy się utworzeniem Doliny Kondratowo-Krzemowej oraz lokalnego giganta elektroniki „Giewontex”. Doskonałe opowiadanie, chyba moje ulubione z całej szóstki.

transformers-01

„Milczenie owcy” to przedostatnie z sześciu opowiadań – tu mamy mieszankę „twardego” SF pisanego w pierwszej osobie z punktu widzenia kolejnych sztucznych inteligencji wstawianych w różnego rodzaju roboty bojowe z tradycyjną legendą o Szewczyku Dratewce. Jest wirtualna rzeczywistość, jest smok, są dynamicznie zobrazowane pojedynki robotów. Krótko mówiąc: bomba.

owca-01

„Niewidzialne” to ostatnia z sześciu opowieści. Mam mieszane uczucia co do tego opowiadania: z jednej strony banalna fabuła (baśń o Żywej Wodzie: dwóch braci próbuje uratować chorego ojca i idą na poszukiwanie Żywej Wody, która ma go cudownie uzdrowić), z drugiej zaś całość jest pisana językiem będącym mieszanką anglicyzmów oraz (chyba) gwary góralskiej wymieszanej pół na pół z (chyba) więzienną grypserą. Trzeba czytać powoli żeby „załapać” o co chodzi. Główna zaleta to właśnie „inność” warstwy językowej.

jezyk-01

Summa summarum książka jest zdecydowanie perełką, która będzie lśnić na mojej wirtualnej półce. Bardzo polecam!

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "„Legendy polskie”: recenzja, e-book do pobrania"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Pshemko
Gość

To ja polecę do kompletu filmy o smoku i Twardowskim.

Rzast
Gość
5000lib
Gość

Hej, mam pytanioprośbę (czy jeśli to możliwe jest i nie sprawiło by Ci kłopotu) mógłbyś umieszczać pliki w dwóch formatach (także w epub)? Dziękuję. (Również za recenzję).

Kat
Gość

Ja Cherezinska znam z Korony Sniegu i Krwi, Polecam. Nie za duzo fantasy, ale bardzo ciekawy motyw. Troche historii ale tak dawnej ze dla mnie to jakby fantasy.

yllla
Gość

🙂 generalnie bym się nie skusiła na wersję SF legend, ale skoro twierdzisz, że Cię wessało 😀 to może i ja przeczytam z kilka pierwszych zdań w wolnej chwili 😀 Dzięki za polecenie

Robsik
Gość

Przez to, że mamy tu do czynienia z wieloma autorami i różnymi pomysłami na fabułę, treść i sposób przekazu, to te powieści-legendy faktycznie są nierówne. Czytałem to jednak z dumą, że powstał taki projekt, że rodzi się nowy pomysł na współczesne ujęcie naszych polskich legend. W połączeniu z filmami zaczyna to tworzyć całkiem spójną całość. Co więcej: Allegro nie wyklucza kontynuacji w postaci filmu długometrażowego. Już nie mogę się doczekać!

wpDiscuz