Dobry Omen

„Dobry omen” to książka, którą czytałem niezliczoną ilość razy, i jestem przekonany, że jeszcze wiele razy przeczytam. To jedna z pozycji, które trzeba znać, zwłaszcza jeżeli ktoś ma zdrowe podejście do kwestii religijnych.

„Dobry omen” opowiada historię Armageddonu. Siły Dobra mają – zgodnie z przepowiednią pewnej czarownicy – zetrzeć się z siłami Ciemności, w najbliższą sobotę. Jednak agenci obydwu Stron (Crowley po stronie Szatana oraz Azirafal reprezentujący Niebo) działają na ziemi od ładnych kilku tysięcy lat, w związku z czym trochę się uczłowieczyli i nie do końca zależy im na Wielkiej Bitwie. Woleliby jej jakoś uniknąć, jednak szefostwo jest nieugięte i wysyła na Ziemię Antychrysta, który ma to wszystko uruchomić.

Niestety (a raczej: na szczęście), wskutek sprytnie zaplanowanej podmiany noworodków, Antychryst trafia w zupełnie inne miejsce niż było to dla niego zaplanowane, w związku z czym wyrasta z niego zwyczajny, normalny chłopiec. W dniu Armageddonu Adam ma jedenaście lat i ani mu w głowie koniec świata.

Przyznam szczerze, że – podobnie jak z każdą inną książką Pratchetta (tym razem w duecie z Gaimanem) – i tutaj opisywanie fabuły mija się z jakimkolwiek celem, ponieważ chodzi głównie o gagi językowe, których jest wszędzie pełno.

Osobiście chyba najbardziej podoba mi się motyw Czterech Motocyklistów Apokalipsy – ot, czterech facetów, którzy przez przypadek znaleźli się w jednym miejscu z prawdziwymi Czterema Jeźdźcami Apokalipsy i postanowili zacząć ich naśladować. Zaczęło się od wybierania imion – skoro Głód, Wojna, Śmierć i Zaraza są już „zajęte”, próbują wymyślić własne imiona. I tak oto powstają Poważne Obrażenia Cielesne, Wstydliwe Prywatne Problemy, Okrucieństwo Wobec Zwierząt oraz Bardzo Ważni Faceci. Niestety, okazuje się, że Wstydliwe Prywatne Problemy nie lubi swojego imienia i postanawia je zmienić na Rzeczy Które Nie Działają Jak Trzeba Nawet Jak Się Je Łupnie. To imię po pewnym czasie również przestaje mu odpowiadać, więc przemianowuje się na Piwo Bezalkoholowe. Wszystkie te zmiany imienia następują w sposób zaskakujący dla czytelnika, a na samym końcu gość ginie zderzając się z ciężarówką, która wcześniej ugrzęzła w rybach. Tuż przed śmiercią przemianowuje się na Faceci Zakopani W Rybach.

Oto próbka:

– Może być karambol – powiedział Wdepnąć w Psie Gów­no (poprzednio Wszyscy Cudzoziemcy A Szczególnie Francuzi, poprzednio Rzeczy Które Nie Działają Jak Trzeba Nawet Jak Się Je Łupnie, nigdy tak naprawdę Piwo Bezalkoholowe, przez krótki czas Wstydliwe Prywatne Problemy, poprzednio znany jako Skuzz).

Oprócz Czterech Motocyklistów Apokalipsy bardzo podoba mi się sposób, w jaki Crowley wyhodował najpiękniejsze kwiaty w całym mieście:

(…) co kilka miesięcy Crowley wybierał roślinę rosnącą zbyt powoli albo ulegającą więdnięciu liści czy brązowieniu, albo też po prostu nie wyglądającą tak dobrze jak inne i obnosił ją wśród pozostałych.

— Pożegnajcie się z waszym przyjacielem – mawiał. – Po prostu nie potrafił dać sobie rady…

Następnie opuszczał mieszkanie z występną rośliną i wracał około godzinę później z wielką, pustą doniczką, którą ustawiał w widocznym miejscu.

Rośliny były najprzepyszniejsze, najzieleńsze i najpiękniejsze w całym Londynie. A także najbardziej przerażone.

No i pełno wszędzie jest zabawnych sugestii, że całe to Niebo i Piekło to wcale nie Dobro i Zło, tylko po prostu dwie przeciwne strony tego samego konfliktu:

(…) ciągnąc się aż do nieskończoności, stały tam zastępy Nieba i Piekła, skrzydło przy skrzydle. Gdyby popatrzeć naprawdę uważnie, i to po uprzed­nim specjalnym szkoleniu, można by dostrzec różnicę między nimi.

Wiem, że zdradziłem kilka elementów fabuły, przez co niektórzy czytelnicy mogą się poczuć urażeni – zapewniam jednak, że to co tutaj napisałem w żaden sposób nie jest w stanie zmniejszyć frajdy płynącej z lektury „Dobrego omenu”. Albowiem jest to taka książka, której nowe smaczki odkrywa się i przy trzecim czytaniu, i przy trzydziestym też.

Bardzo, bardzo polecam.

Dobranoc.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz