Brzdąk, brzdąk, v. 2.0

Dawno temu, na samym początku istnienia tego blogu, udostępniłem swoim Czytelnikom próbkę swojego brzdąkania gitarowego. Taką sprzed kilkunastu lat, nagrywaną jeszcze na dwa jamniki w czasach, kiedy Internet kojarzył się z ćwierkającym z prędkością niecałych czternastu i pół tysięcy bitów na sekundę czarnym modemem wielkości cegły, a telefony komórkowe były ciągle bardziej wymysłem z powieści SF niż faktem.

Dziś dzielę się jeszcze jedną taką próbką, nagraną dosłownie przedwczoraj. Tym razem zamiast dwóch jamników miałem do dyspozycji tylko leżący obok dyktafon w postaci androidowej aplikacji na swojej Patelni, więc jakość jest niewiele lepsza. Gdybym nie był taki leniwy, oraz gdybym miał resztki wstydu, pewnie najpierw bym nagrał kilka wersji, wybrał najlepszą i jeszcze przepuścił ją przynajmniej przez jakiś odszumiacz i normalizator, ale ponieważ jestem leniwy, a wstydu nie mam za grosz, wrzucam surową, nieopracowaną, pierwszą z brzegu wersję jak leci. Z błędami, pomyłkami oraz kompletną rozpierduchą tematyczną.

Żeby nie było nudno, zachęcam Cię, Czytelniku, do podania w komentarzu tytułów melodii, których się doszukałeś w tym ponaddziesięciominutowym amatorskim brzdękoleniu.

Miłego słuchania.


Liczba słów w tym wpisie: 213

Sprawdź też

Cień czy bez – ankieta na pięć sekund

Tytuły jak zwykle kłamią – bzu nie będzie. Szybka ankieta dla wszystkich trzech Czytelników Ignormatyka: …

Noworoczna porada, która działa tylko w 2020 roku

Jeżeli podpisujesz w tym roku jakiś Ważny Dokument, zwróć uwagę na to, żeby nie skracać …

Zapisz się
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
6
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x