Cena zdjęcia

Dawno temu zdjęcia robiło się na kliszy. Klisze były (względnie) drogie, zdjęcia nie można było podejrzeć przed wywołaniem, samo wywołanie też kosztowało – summa summarum pojedyncze zdjęcie kosztowało (średnio) kilkadziesiąt groszy. Pod koniec „ery analogowej” był to koszt rzędu 20-30 groszy, o ile dobrze kojarzę.

W efekcie dostawało się fotkę na papierze plus negatywy do ewentualnego przyszłego użycia. Papier, dobrze przechowywany w albumie, potrafi przetrwać kilka pokoleń. Negatywy też są długowieczne, aczkolwiek za 50 lat może się okazać, że co nam po tych negatywach, skoro nie istnieją już technologie do ich wywoływania.

Coś jak słynna swego czasu afera z filmami drugiej strony Księżyca, które leżały w magazynach NASA tak długo, że nie było ich potem na czym oglądać i trzeba było wynajdować koło.

Potem się świat zaczął cyfrować i w ciągu kilku lat fotografia analogowa odeszła w zapomnienie. Nikt już dziś nie pstryka analogowo, bo cyfrowo jest wygodniej, szybciej i taniej.

No właśnie. Czy aby na pewno taniej? Tak sobie ostatnio usiadłem i policzyłem.

Przy rozdzielczości 6000×4000 pikseli, w trybie fine, fotka w formacie JPEG zajmuje nie więcej niż 10MB.

Koszt składowania danych w chmurze Amazonu, to (w zaokrągleniu) jeden cent za gigabajt miesięcznie.

Ile będzie nas kosztować przechowanie takiej fotki do końca życia?

Załóżmy, że fotkę pstryknięto w dniu naszych narodzin. Oraz, że przeżyjemy 75 lat. To daje 900 miesięcy.

10 MB to w przybliżeniu jedna setna gigabajta. A wiec miesięczny koszt składowania takiego zdjęcia to jedna setna centa na miesiąc. Przemnożone przez 900 miesięcy, daje nam 9 centów. Czyli około 30 groszy. Całkiem jak przy analogu, nieprawdaż…

Oczywiście powyższe obliczenie to wynik kilku cichych (i błędnych!) założeń.

Po pierwsze, miesięczna cena składowania gigabajta będzie zawsze maleć, ponieważ nośniki danych zawsze tanieją i raczej nie zapowiada się, żeby ten trend się miał odwrócić. A więc poprawka w dół, i to wykładniczo.

Po drugie, średnia długość życia stale się zwiększa. O ile nie dojdzie do jakiejś hekatomby Homo Sapiens, za jakiś czas fotkę trzeba będzie przechowywać przez 100 lat (a nie 75). A więc poprawka w górę (ale liniowo, nie wykładniczo).

Po trzecie, kwestia rozdzielczości (a co za tym idzie, rozmiaru pojedynczego zdjęcia). Tutaj nie spodziewałbym się zbytnich rewolucji – ludzkie oko już dawno przestało „nadążać” za rozdzielczościami oferowanymi przez urządzenia do wyświetlania obrazów, zwiększanie rozdzielczości zdjęcia nie da żadnych wymiernych korzyści (poza ewentualną możliwością wydrukowania go na plakacie albo ścianie budynku). Ale z przyczyn marketignowych zapewne jeszcze przez jakiś czas wojna na megapiksele trochę zwiększy rozmiar pojedynczej fotki. A więc znów – poprawka w górę (ale nieduża).

Po czwarte wreszcie (i ostatnie, obiecuję!), ilość zdjęć cyfrowych wykonanych przez fotografa – amatora jest o wiele większa niż było to w czasach analogowych. Skoro można napstrykać tysiąc fotek, a potem wybrać z tego te najfajniejsze, to czemu by nie? A potem człowiek składuje cały tysiąc zamiast wywalić te kiepskie. Koszt rośnie. W moim przypadku rośnie znacząco (raczej nie kasuję raz pstrykniętych zdjęć, no chyba że te ewidentnie poruszone lub prze-niedo-świetlone). W przypadku pstrykaczy bardziej rozsądnych – nieco mniej. Ale jednak poprawka w górę, i to spora.

Tak, wiem, początkowo postawione pytanie mówiło o koszcie pojedynczej fotki, więc ten ostatni akapit jest trochę bez sensu. Z drugiej strony jednak opisuje on wpływ ilości zdjęć na ogólny koszt przechowywania naszej cyfrowej historii, a poza tym skoro już mi się napisał, szkoda go teraz kasować. Całkiem jak z tymi fotkami, skoro już pstryknięte…

Wynik końcowy: nieznany. Za dużo czynników do uwzględnienia i za dużo niewiadomych.

Ot, taki to właśnie wpis, bez puenty, bez solidnie wypunktowanego zakończenia, bez wniosków. Same poszlaki, niejasne i nieokreślone. Może jednak rozwinie się wreszcie jakiś dialog (wiem, że niektórzy z moich Czytelników pstrykają na potęgę i są w temacie o wiele bardziej ode mnie) bo póki co tylko wiatr przewala liście z lewa na prawo, nuda jest, droga na Ostrołękę.

Kura, kaczka.

Drób.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Cena zdjęcia"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
pendragon
Gość

Jak dobrze pamiętam kojarzysz geocaching chociaż bakcyla nie złapałeś. Dziś geocachowałem sobie na Pradze, gdzie spędziłem jedne z najgorszych lat mojego życia. I znalazłem skryteczkę, która była w szpuli starej błony cz-b. Jakiesz dawne wspomnienia wróciły! Jak robiłem Zenithem 12XP zdjęcia, potem je wywoływałem w kiblu przy czerwonej żarówce, powiększałem Koreksem i utrwalałem w przeterminowanym utrwalaczu ze Składnicy Harcerskiej na Marszałkowskiej… Jak teraz porównam to z tymi wszystkimi bezmyślnymi fotkami cyfrowymi robionymi przez okno samochodu to myślę sobie, że lepiej było wtedy poszukać nieprzeterminowanego utrwalacza niż teraz placić 9 centów za dożywocie marnego zdjęcia w którym nie ma duszy.

wpDiscuz