Cuda się zdarzają, czyli frontem do klienta

Przydarzyło mi się niedawno dopuścić do pęknięcia obudowy jednej z lamp mojego Srebrnego Szerszenia.

Jakim cudem, pytacie? Żadnym cudem. Po prostu zarówno autko jak też słupek płotka otaczającego posesję jeszcze nie zdążyły opanować tajników osmozy.

Ponieważ nie lubię jeździć autem z pękniętą lampą, a na zaprzyjaźnionym portalu z tanimi częściami zamiennymi akurat takiej obudowy nie mieli na stanie, podjechałem do dealera z prośbą o wycenę naprawy.

Dealer obejrzał, postukał, popukał i obwieścił:

– Dwie stówki, może nawet 220. Części razem z robocizną.

Myślę sobie, trochę drogo, z drugiej strony to przecież autoryzowany dealer, oni muszą zdzierać z klientów, bo taki mają model biznesowy. Powiedziałem więc, że się zgadzam i czy przy okazji mogliby mi wyszlifować i pomalować ten obtarty kawałek zderzaka, bo zderzakowi też się oberwało przez ten durny słupek.

Oczywiście, mogliby, za dodatkowe 10-15€. Będą dzwonić na dniach umawiać się na konkretną datę, godzinę i kwotę.

Faktycznie, zadzwonili już nazajutrz. Umówiliśmy się na dzień i godzinę, po czym przeszliśmy do wyceny. I tu niespodzianka: wszystko, części + robocizna + zderzak, będzie mnie kosztować €150.

W Polsce zostałem swego czasu wydymany przez tyle różnych „autoryzowanych” dealerów różnych marek, że teraz jak rozmawiam z dealerem, odruchowo już sięgam po tubkę z wazeliną. Tymczasem proszę bardzo, opuścili cenę bez żadnych negocjacji, z własnej, nieprzymuszonej woli i inicjatywy.

Oczywiście w dalszym ciągu jest to prawie dwukrotnie więcej, niż kwota, którą zapłaciłbym kupując części on-line i naprawiajac auto w zaprzyjaźnionym warsztacie, ale z drugiej strony jak by nie patrzeć to jednak siedem-osiem dyszek mniej od oryginalnej wyceny.

Zadziwiające.

Chyba powinienem zagrać w Totka.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Cuda się zdarzają, czyli frontem do klienta"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jacek
Gość

A to jakieś opowiadanie SF o alternatywnej rzeczywistości jest?