Tik, tak, tik, tak…

Zawsze z lekkim zdziwieniem traktowałem zagadnienie uczuleń na różne rzeczy. Rozumiem, być uczulonym na idiotów, politykę czy religię, ale na pyłki? Na mleko? Nie, to jakaś ściema jest…

Ale dopadło i mnie – okazało się bowiem jakiś czas temu, że jestem uczulony na niektóre metale. Nie potwierdziłem tego wprawdzie u żadnego znachora, ale zaobserwowałem, że dłuższy kontakt metalu ze skórą powoduje u mnie różne dziwne wykwity, które potem wymagają kilku tygodni, żeby zniknąć.

Na szczęście w życiu kontaktu z metalem za dużo nie mam. Wyrosłem na Starym Dobrym Małżeństwie, Wolnej Grupie Bukowina i Urszuli Dudziak. Otarłem się kiedyś co prawda o Body Count, ale to dawno i nieprawda…

Jednak odrobina metalu w życiu się każdemu przytrafia, musiałem więc zadbać o to, żeby tę odrobinę wyeliminować, w miarę możliwości. Trzeba było pousuwać parę drobiazgów, na przykład przestać używać pasków z metalową klamrą, zegarków na rękę i tak dalej.

No właśnie. Zegarki. Zasadniczo od czasu, kiedy smartfony weszły do naszego życia w swoich kolorowych, pełnych jaskrawych powiadomień buciorach, zegarków używamy jakby mniej. Z drugiej strony, jeżeli często sprawdzamy, która godzina, mamy pretekst, żeby sięgnąć po smartfona – i zazwyczaj na sprawdzeniu godziny się nie kończy, bo akurat jakieś gówno postanowiło nas uraczyć swoim powiadomieniem 😉 Zmierzam do tego, że zegarek na rękę w dzisiejszych czasach służy nie tylko do podawania czasu, ale też pozwala nam ograniczyć ilość czasu zmarnowanego na wślipianie się w ten durny ekranik.

Jakiś czas temu moja niezastąpiona Żonka sprawiła mi w prezencie zegarek, wykonany w całości z drewna.

Wróć. Nie w całości. Wskazówki (i resztę zegarkowych „flaków”) ma z metalu. Ale wszystko na zewnątrz zegarka jest drewniane, nie licząc oczywiście szklanej szybki na cyferblacie, która się nie liczy, więc jej nie liczę.

Bardzo dziwnie na pierwszy rzut oka wygląda taki zegarek z drewna. O, tak:
earth-watches
Zegarek jest wyjątkowo lekki i w sumie całkiem sympatyczny. Co prawda nie ma blutututu, turbosprężarki ani siedemnastu programów prania wstępnego, ale za to doskonale pokazuje godzinę, co w dobie dzisiejszych wszystkomających urządzeń naszpikowanych elektroniką jest bardzo odświeżającym przeżyciem 😉

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Tik, tak, tik, tak…"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
hrabina
Gość

Zegarek jest świetny! a dla Ciebie chyba najważniejsze, że nie ma metalu w zetknięciu ze skórą 🙂
te wszystkie smart… do mnie nie przemawiają. może dlatego że mam taki dotyk? dotyk śmierci. na razie popsułam 3 telefony, tzn. nie działają w moich rękach, komputer w aucie nie bardzo chce współpracować i laptop u mnie nie działa, a u teścia chodzi bez zarzutu. Stąd preferuję stare, dobre mechaniczne zegarki i telefony starej generacji 🙂

Butter
Gość

zamiast kukułki ma korniki? ;>

Lilith
Gość

Wow! Ten zegarek jest absolutnie fantastyczny! Nawet pokretlo jest z drewna… Cudo!!!
Mnie się marza drewniane okulary, ale nie jakies, tylko bardzo konkretny model. Niestety baaardzo trudne do zdobycia…

Tomek
Gość

Super!!!
Pogratuluj, proszę, Małżonce pomysła!

wpDiscuz