Douglas Adams

Moja miłość do SF bierze się prawdopodobnie jeszcze z wczesnego dzieciństwa. Zamiast czytać zapierające dech w piersiach historie o Ali i Asie tudzież o kocie włażącym na płotek i mrugającym, zostałem zbombardowany ciężką artylerią klasy L.E.M. (Longrange Enterprise Missile), a także Trylogią (nie Tolkiena bynajmniej), która wbrew pozorom również więcej ma wspólnego z fikcją niż z realiami dawnej Polski.

Jest taki świat…

Dziś rzewnie i poetycko. Piosenka, która za mną chodzi od dłuższego czasu. Bardzo optymistyczne słowa, fantastyczne wykonanie na płycie. A poniżej link do wersji koncertowej na tyrurce oraz tekst.

Jeżeli ktoś ma do tego tabulatury, chętnie łyknę. A jak nie to zaraz i tak pewnie rozkminię z tyrurki bo ładnie widać jak grają.