Tu Bez Pieczeni

In Ogólne by xpil0 Comments

Dzisiejszy tytuł zaczerpnąłem ze Świata Dysku – o ile dobrze kojarzę, to chyba Dwukwiat był człowiekiem pracującym w branży tu-bez-pieczeni, czyli „obstawiania, czy przypadkiem coś nie zatonie, nie zostanie ukradzione lub się nie spali”.

Ubezpieczenia to w Irlandii bardzo dochodowy biznes. Może teraz już nie aż tak bardzo, ale w czasach świetności Dużego Celtyckiego Pręgowanego Kota ubezpieczalnie zarabiały krocie. Easy money.

Skusiłem się wtedy na wzięcie ubezpieczenia w firmie Insurety (później przemianowanej na April-Insurety, a ostatnio – o ile dobrze kojarzę – przejętej przez Hibernian). Ubezpieczenie to nazywa się „Income Protection Insurance” – nie należy go jednak mylić ze standardowym Income Protection, ponieważ oprócz ubezpieczenia dochodów jest ono jednocześnie planem oszczędnościowym.

Jak to działa?

Ano, jeżeli coś mi się stanie i nie będę mógł w związku z tym pracować, Insurety będzie mi co miesiąc, przez maksymalnie rok czasu, wypłacać równowartość 80% mojej miesięcznej pensji brutto. Będę więc miał rok czasu na wykurowanie się, bez utraty płynności finansowej.

Oprócz tego, jeżeli trafię do szpitala na dłużej wówczas – począwszy od trzeciej doby pobytu – Insurety będzie mi wypłacać jakieś 200€ dziennie za każdy dzień pobytu, przez maksymalnie 31 dni.

Jeżeli przydarzy się gorsza sprawa i zginę w wypadku, wówczas Insurety wypłaca rodzinie odszkodowanie (nie pamiętam teraz dokładnie ile, będę się martwił jak już zginę – ale jest tego parędziesiąt tysięcy €).

Jest tam równiez klauzula o trwałej utracie zdrowia – oraz jakieś kwoty powyliczane za każde oko, rękę, nogę itd.

A teraz ostatnia (i w sumie najciekawsza) opcja tego konkretnego ubezpieczenia: jeżeli przez 12 kolejnych lat nie zażądam wypłacenia żadnych pieniędzy w ramach polisy (a więc, nie zginę, nie będę miał wypadku, nie utracę zdrowia na stałe etc.), po tychże 12 latach Insurety zwraca mi 100% wpłaconych dotychczas pieniędzy.

Jak to możliwe? Ano, podobno oni tymi pieniędzmi obracają i zarabiają, więc stać ich potem na zwrot całości wpłaconej kasy. Trochę to dziwne, ale sprawdziłem całą umowę z pięć razy i żadnych haczyków tam nie ma. A więc w okolicach 2018 roku, jeżeli nic się złego nie stanie, powinienem dostać od nich całkiem pokaźną kwotę.

Co ciekawsze, od jakiegoś czasu ten typ polisy nie jest już legalny w Irlandii i obecnie nie da się zawierać umów będących równocześnie ubezpieczeniem oraz planem oszczędnościowym. Jednak ponieważ prawo nie działa wstecz, moja umowa jest jak najbardziej aktualna. Jedyne czego już nie mogę to aktualizować swojej pensji w ramach polisy (a więc jak będę chory, będę dostawać miesięcznie 80% swojej pensji brutto sprzed około trzech lat – wtedy bowiem po raz ostatni udało mi się zaktualizować polisę o nową kwotę dochodu).

A ile to kosztuje? Przelewam im miesięcznie około 5% swojej miesięcznej pensji brutto. Czy to dużo? Cóż, biorąc pod uwagę, że ta kasa najprawdopodobniej wróci, mogłoby to być 10% zamiast 5% 😉

Ale nie ma co narzekać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz