Wpuszczony w Malinę

Jeżeli zaglądasz tu regularnie to być może wiesz, że niedawno zaopatrzyłem się w Raspberry 4, ale niestety z braku kabelka Micro-HDMI oraz czytnika kart Micro-SD musiałem odłożyć zabawę z nową Maliną do czasu przybycia brakujących komponentów.

Dostawa zajęła dwa dni – całkiem nieźle – i wreszcie mogłem uruchomić zabawkę.

Czyżby?

Nie. Nic z tego.

Przeszedłem cały proces krok po kroku wedle instrukcji producenta – a więc sformatowałem kartę SD, wgrałem na nią system operacyjny (próbowałem obydwu oficjalnie wspieranych), popodłączałem mysz, klawiaturę, monitor i sieć, wreszcie dałem Malinie prundu… I nic. Dioda power-on świeci, dioda sieci świeci. Mysz i klawiatura nie świecą. Monitor – niestety – nie świeci. Nic a nic.

Popróbowałem różnych kombinacyj (może inny port hdmi w monitorze? może inne wejście na mysz? klawiaturę? może trzeba Raspbiana wgrać przez UnetBootin?) ale bezskutecznie. Dupa przenajdupsza.

Poddałem się. Myślę, nic tylko trzeba odesłać do producenta, że wadliwy egzemplarz przysłali.

Nazajutrz jednak cóś mię tkło.

Myślę sobie, który komponent w zestawie może nie pasować do pozostałych?

No i wymyśliłem: 64GB karta pamięci!

Otóż ponieważ Windows nie potrafi sformatować karty tej wielkości w trybie FAT, formatuje ją w trybie exFAT (“ex” to chyba od “extended”). A Malina na dzień dobry nie umi w exFAT, więc trzeba zamiast tego sformatować kartę w FAT, co robi się osobnym narzędziem, o którym producent z jakiegoś powodu nie wspomina.

Narzędzie nazywa się, niespodzianka, “FAT32 Format” i składa się z jednego pliku exe, którego nawet nie trzeba nigdzie instalować.

Po prawidłowym sformatowaniu karty ww. programem Malina wreszcie ruszyła z kopyta. Hura!

Pierwszym “poważnym” systemem, który na Malinie będę testował jest Pi-Hole. Ale o tym może już kiedy indziej.

Zapisz się
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
7
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x