Slow Gods. Recenzja książki.

https://xpil.eu/mUEFv

Skończyłem niedawno lekturę książki pod tytułem jak w tytule. Tytuł zarekomendował mi znajomy współczytacz, ten sam, który przedtem namówił mnie na Keanu. I podobnie jak tam, tutaj też mamy nieśmiertelnego głównego bohatera, którego da się "tymczasowo" zabić, żeby się zaraz zregenerował. Na tym jednak podobieństwa się kończą - "Slow Gods" bardziej przypomina Space Opera, akcja rozciąga się na całą Galaktykę, a niektórzy bohaterowie mają na karku setki tysięcy lat (a może i więcej).

Centralnym wydarzeniem całej opowieści jest kolaps podwójnej gwiazdy w czarną dziurę, w efekcie którego pojawia się fala uderzeniowa (promieniowanie gamma i parę innych, równie "przyjemnych" zjawisk), rozprzestrzeniająca się z przyświetlną prędkością i skutecznie sterylizująca kolejne zamieszkałe przez ludzkość układy planetarne.

Główny bohater jest pilotem specjalizującym się w nadświetlnym lataniu przez arc-space (czyli po naszemu jakby... łukoprzestrzeń? przestrzeń łukowa?). Piloci tego rodzaju najczęściej odchodzą na emeryturę po dwóch, góra trzech lotach, ponieważ przebywanie w owej przestrzeni kończy się bardzo szybko utratą zmysłów. Jednak Mawukana na-Vdnaze (w skrócie: Maw) po pierwszym takim przelocie nawiązał - jako jedyny człowiek w Kosmosie - tajemnicze połączenie z bytami łukoprzestrzennymi, z efektem ubocznym w postaci wspomnianej wyżej nieśmiertelności. W dodatku może latać bez ograniczeń i bez ryzyka dla zdrowia.

Jedną z dość interesujących kwestii w "Slow Gods" jest wielopłciowość istot zamieszkujących Galaktykę oraz to, jak autorka ogarnęła temat od strony językowej. Trochę się to może kojarzyć z "Aristoi", tylko bardziej. Z tym, że "Aristoi" czytałem wyłącznie po polsku, więc porównanie jest raczej luźne.

Całość jest podzielona na cztery duże części, każda z nich opowiada osobną historię, wszystko z punktu widzenia Maw. Jest mnóstwo polityki, bardzo dużo ideologii i ekonomii - cechy, które w zasadzie powinny mnie odrzucić już na samym początku. Jednak sposób prowadzenia opowieści, mnogość wątków oraz lekkie przymrużenie oka w stronę czytelnika sprawiają, że tekst wchodzi bardzo gładko.

Jest też mnóstwo mniej lub bardziej zawoalowanych odniesień do naszej współczesności. Na przykład już w pierwszym rozdziale główny bohater przez sam fakt swoich narodzin jest już - jako noworodek - obciążony długiem, a system, w którym żyją jego rodzice, w zasadzie gwarantuje, że się już z tego zadłużenia nie wygrzebie dożywotnio. Trochę się to może kojarzyć z powszechnymi w niektórych krajach zgniłego Zachodu kredytami studenckimi.

Książkę osobiście polecam, moja prywatna ocena to okolice 9.5/10, zdecydowanie warto. Jest na swój sposób niebanalna, dużo się dzieje, można się pośmiać i powzruszać.

https://xpil.eu/mUEFv

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]

Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.