Exodus: The Archimedes Engine. Recenzja książki.

https://xpil.eu/b6TbB

Peter F. Hamilton to pisarz bardzo płodny - jak na razie opublikował dobrze ponad 30 tytułów i z tego co wiem, nie zamierza przestać, póki sił.

"Exodus: The Archimedes Engine" to pierwsza część serii Exodus. Wydana całkiem niedawno, bo w 2024 roku. Kobyła na prawie 1000 stron, opowiada historię statku Diligent, który wystartował z ginącej Ziemi około 40000 lat temu, ale w niewłaściwym kierunku. Kiedy się zorientowali, że muszą zawracać, minęło już tyle czasu, że ludzie, którzy wyruszyli w tym samym czasie w stronę gromady kulistej Omega Centauri zdążyli się tam już zagościć na dobre. Według czasu pokładowego na Diligent minęło "tylko" 18000 lat, jednak efekty relatywistyczne sprawiły, że w Omega Centauri zdążyło już upłynąć 40000 lat. Ludzkość wyewoluowała, rozwinęła się technologicznie i "rządzi" w regionie. Żeby było ciekawiej, udało nam się tam natknąć (i opanować) technologię prastarej rasy Obcych ("Elohim"), pozwalającej na podróże z przyspieszeniem rzędu dziesiątek tysięcy G bez ryzyka utraty zdrowia. Oczywiście równania Lorentza nadal są w mocy, dylatacja czasu działa (rzadkość w tego typu literaturze!), więc ci, którzy często podróżują między układami gwiezdnymi muszą pogodzić się z faktem utraty najbliższych. Chyba że najbliżsi też podróżują. Wiadomo.

Ludzkość podzielona jest na sześć frakcji. Po różnych burzliwych przejściach od kilku tysięcy lat panuje pokój, "wojny" toczone są wyłącznie na podłożu ekonomicznym, ale ponieważ wszędzie poziom życia jest mniej więcej ten sam, jest stabilnie.

Opowieść rozpoczyna się bardzo dramatycznie. Jeden z głównych bohaterów (Finn, a właściwie Finbar Charles Louis Griffin Jalgori-Tobu) podpadł jakimś bandziorom i za karę zostaje wyrzucony w stratosferze jakiejś planety, bez spadochronu, na pewną śmierć. Szczęściem zanim zdąży zamarznąć tudzież spaść, natrafia dzikim fartem na półinteligentnego drona patrolującego przestrzeń powietrzną. Dogaduje się z nim i udaje mu się (w miarę) bezpiecznie wylądować. Tu spotyka Josiasa Aponi, szefa ekipy Diligent, który zaledwie kilka tygodni temu wylądował po osiemnastu tysiącach lat podróży. Josias pomaga Finnowi przeżyć, za co Finn rewanżuje się wprowadzeniem Josiasa i jego ludzi w ten nowy świat. Po drodze pojawia się wątek romantyczny między Finnem z wnuczką Josiasa (Ellie). Finn jest Uranikiem, potrafi łączyć się z lokalną elektroniką bez żadnych dodatkowych interfejsów. Jest też członkiem rodziny królewskiej.

W tym samym mniej więcej czasie astronomowie zauważają egzo-planetę, metalicznego gazowego giganta zbliżającą się do jednego z pobliskich słońc. Ochrzczona nazwą Dolod, planeta może solidnie namieszać w lokalnej ekonomii - wszyscy ostrzą sobie na nią zęby. Jednocześnie okazuje się, że aktywują się fabryki produkujące Silniki Archimedesa (również pozostałość po Elohim) - prawdopodobnie w celu zmiany orbity Doloda i wyrzucenia go poza układ.

To jest zaledwie maleńka szczypta tego, co dzieje się w książce. Na prawie tysiącu stron spotykamy prawie 30 postaci głównych i całe mnóstwo pobocznych. Polityka miesza się z mordobiciem, jest trochę kryminału, trochę komedii, mnóstwo tajemnicy. Końcówka - choć satysfakcjonująca - jest według mnie trochę przekombinowana, ale ogólnie powieść uznaję za całkiem udaną. Prywatnie oceniam ją na 8 punktów na 10.

Ciekawostka: w przyszłym roku ma wyjść gra RPG Exodus zrobiona na podstawie tej właśnie powieści. Niewykluczone, że się nią zainteresuję.

Gdzieś tam w trakcie lektury dostałem powiadomienie, że właśnie wyszła druga część "Arkship Trilogy" ("The Captain's Daughter") tego samego autora. Dlatego teraz jestem nieco rozdarty - z jednej strony chciałbym kontynuować przygody Finna, z drugiej pamiętam, że Arkship Trilogy bardzo mnie wessała (pierwszą część recenzowałem w lutym), więc chyba przeskoczę teraz w świat Dedalusa, a do Exodusu wrócę za jakiś czas.

https://xpil.eu/b6TbB

Dodaj komentarz

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]

Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.