Jak pingwiny

Zacznę dziś od zagadki (starej jak świat, ale może akurat ktoś nie zna).

Wyobraźmy sobie sześć kopert, zaadresowanych do sześciu różnych adresatów.
(Zamykamy oczy, wizualizujemy sobie białe, prostokątne koperty, pachnące świeżym papierem i klejem)

A teraz wyobraźmy sobie sześć listów, których odbiorcami są adresaci z ww. kopert. Listy trzeba powkładać do kopert – niestety, właśnie padło zasilanie, nie mamy zasilaczy awaryjnych, świeczek ani żadnego innego źródła światła. Panują egipskie ciemności. Wkładamy więc listy do kopert w sposób całkiem przypadkowy, licząc na łut szczęścia.

I teraz pytanie właściwe: jakie jest prawdopodobieństwo, że dokładnie pięć listów trafi we właściwe koperty?

Uzyskanie odpowiedzi wydaje się wymagać pewnej wiedzy z zakresu rachunku prawdopodobieństwa; policzyć różne ilości kombinacji, przemnożyć, podzielić, dodać, odjąć i wyjdzie.

A tymczasem, jak się już pewnie Czytelnik zdołał zorientować, nie potrzeba tu żadnych obliczeń. Żadnych.

Prawdopodobieństwo takiej sytuacji jest bowiem zerowe. Nie da się przecież włożyć pięciu listów do właściwych kopert, a szóstego do niewłaściwej. No nie da się i już. Po zużyciu pięciu kopert zostaje tylko jedna, skoro tych pięć listów jest włożonych poprawnie, szósty też trafi do właściwej koperty.

Tyle zagadki – czas na treść właściwą.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że na spotkaniu, w którym bierze udział sześć osób, wszyscy będą mieli koszule w pionowe prążki? Dodajmy jeszcze, że nie jest to spotkanie pracowników pewnej znanej sieci fastfoodów, jak również, że spotkanie nie odbywa się na terenie zakładu karnego.

Dziś rano przydarzyła mi się właśnie tak sytuacja. Sześciu facetów, wszyscy jak jeden mąż koszule w pionowe paski.

Spośród moich parunastu koszul, paski mają może trzy z nich. Koszulę wybieram codziennie w sposób raczej losowy, więc szanse, że wezmę koszulę w paski, są w okolicach 20%. Tymczasem – proszę bardzo, na ten sam pomysł wpadło sześciu ludków z tego samego teamu – i to bez umawiania się.

Magia…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Jak pingwiny"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
valdie68
Gość

Podobno wg psychologów taki wzór koszuli oznacza podświadome dążenie do władzy, a przynajmniej chęć narzucenia swej roli otoczeniu. Teraz się zastanów kto był na tym spotkaniu i jaki był jego cel. Zakładam, że uczestniczący w nim ubierając się wiedzieli o nim i jego celu 😉

admin
Gość

Kto był na spotkaniu – nie mogę powiedzieć, ale faktycznie dyskutowaliśmy o przejęciu władzy nad światem. Jak co dzień 😉 Więc strzał w dziesiątkę.

pendragon
Gość

Gdyby pięciu pozostałych było młodymi szczupłymi Irlandczykami, tuz przed wyjściem do pubu to powiedziałbym, że było duże prawdopodobieństwo, że przynajmniej trzech z nich będzie w pasiakach. Ale wszyscy…

Romek
Gość

Poziome paski można wyjaśnić siedzeniem na świeżo pomalowanej ławce. Ale pionowe? Może wszyscy leżeli na świeżo pomalowanej ławce?

Romek
Gość

Ławki mają oparcia 🙂 Znaczy w Polsce, nie wiem jak na w kraju gdzie do puszek z piwem jakieś kulki wrzucają 🙂