Moje 3 zalane grosze

W natłoku wiadomości o dzisiejszej powodzi w Irlandii mój wpis pewnie utonie (nomen omen) niezauważony, ale co mi tam.

Dużo nie będzie, bo też nie bardzo jest o czym. Z rańca jak zawsze wyjechałem autem (z moimi dwiema samicami na pokładzie) w kierunku hut, fabryk i zmywaków, i ku memu zdumieniu zauważyłem w jednym miejscu (na całkiem głównej drodze) sznur aut zawracających z powrotem do tyłu.

Zgodnie z logiką boolowską, “zawracanie z powrotem do tyłu” to potrójna negacja, a więc wszystko się zgadza.

Okazało się, że droga w tym jednym miejscu była zalana bardziej niż wuj Zdzich po wypłacie i ludzie nieposiadający amfibii zmuszeni byli zawracać.

Ja jednak, niewiele myśląc (jak zwykle…), wyobraziłem sobie, że zamiast kopyt mam poduszki powietrzne, po czym wypłynąłem na wielkiego przestwór oceanu, który zakrył koła mojego wiernego rumaka aż powyżej błotników. Po parunastu sekundach byłem po Drugiej Stronie. Dziarsko dźgnąłem go pedałem gejem gazu i pomknął gładko w dalszą drogę. Tylko powieki wycieraczek mrugały mu częściej niż zwykle, bo deszcz był faktycznie rzęsisty.

Do hut, fabryk i zmywaków dotarliśmy już bez większych problemów, tylko z lekkim opóźnieniem, bo ruch był zaiste niewąski. Większość ludzi w biurze i tak była pospóźniana, a kto mógł ten pracował zdalnie z domu.

No i taki właśnie z człowieka pan i władca świata. Trochę wody nakapie i już w dupie głębokiej. Ech.


Liczba słów w tym wpisie: 279

Sprawdź też

Problem plecakowy

Jakiś czas temu zachciało nam się nowego ogródka. Wezwaliśmy więc ekipę, która wśród zgiełku i …

Aktywnie z rana

Doszedłem do wniosku, że przez to siedzenie w domu strasznie mało się ruszam. Normalnie przynajmniej …

Zapisz się
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
1
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x