Na glinianych nogach

Skończyłem wczoraj „Na glinianych nogach” Pratchetta. Nawiasem mówiąc, chyba już po raz czwarty. Sądzę, że jest to jedna z lepszych książek w całej serii, zaraz po „Muzyce duszy”, „Piekle pocztowym” i „Trzech wiedźmach”.

Tym razem rzecz jest o golemach. Vimes prowadzi śledztwo, w którym wszystkie ślady próbują wskazywać na to, że golemy zaczęły mordować niewinnych ludzi. Dodatkowo, ktoś próbuje otruć Vetinariego, a do Straży dołącza krasnolud o radosnym imieniu Cudo Tyłeczek, okazujący się potem być dziewczyną. Angua, która jest wilkołakiem, cierpi na syndrom napięcia przedpełniowego. Marchewa jest jak zwykle niewiarygodny. A Nobby okazuje się mieć szlachecką genealogię (ale, jak sam twierdzi, ma na to szampon).

W sumie ciężko cokolwiek napisać o fabule książki, ponieważ – jak to u Pratchetta – nie chodzi o fabułę tylko o humor i o język. Wrzuciłem całkiem sporo cytatów z książki, pojawiają się losowo gdzieś tam na prawym marginesie tego bloga.

Bardzo, bardzo polecam.

10/10

Ha!

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz