Okamgnienie

In Ogólne by xpil0 Comments

Dziś dłuuugi cytat z mojego ulubionego Lema.

Po otrzymaniu półtora kilograma tekstów prezentowanych przez krajową sesję podlaską na temat sztucznej inteligencji i dzięki temu zyskawszy wiedzę o tejże inteligencji sztucznej stosowanej do suszenia jarzyn, a w szczególności cebuli, doszedłem do niezbitego przeświadczenia, że z rozszerzającego się – również kognitywistycznie – informacyjnego potopu nie ma ucieczki.W pozakrajowych periodykach poświęconych naukom ścisłym dowiedziałem się, że właściwie możliwe jest wszystko, a może znacznie więcej. Być może Wszechświat został utworzony przez Big Bang, a może nie. Być może w tej części Kosmosu, którą wypełnia ciemna materia, czas ma odwrotną strzałkę upływu. Roztrzaskane na miazgę szklanki składają się tam na powrót w jedność, człowiek, jeśliby się tam dostał, z rozmaitą szybkością obróciłby się w zygotę, z której powstał, ta zaś, być może, rozeszłaby się na plemnik i jajeczko. Urządzono wielką aukcję, na której ten, kto da więcej, zostanie wyłącznym i szczęśliwym posiadaczem marsjańskiego modułu, który przepadł i zatracił się niedaleko bieguna owej planety, przy podanym jednocześnie małymi literkami zastrzeżeniu, że ów moduł będzie wprawdzie jego własnością, ale niełatwo osiągalną, ponieważ świeżo upieczony właściciel musi się pofatygować po to urządzenie na Marsa.

Będąc osobą scjentycznie informacjożerną, dowiedziałem się też, jak gwałtownie ociepla się Arktyka, co zmusza do szukania nowych nisz życiowych białe niedźwiedzie. Dwa z żyroskopów orbitalnego teleskopu Hubble’a przestały funkcjonować, wskutek czego trzeba się będzie udać na orbitę jego krążenia, ażeby te żyroskopy naprawić, ponieważ nie można już tym wspaniałym astrognostycznym urządzeniem dowolnie kierować. Lęki atomowe, bazujące dotąd w Europie, dały przerzuty do Japonii i Stanów Zjednoczonych. George Soros, sponsorujący lwią cześć kultury w krajach pokomunistycznych, zamierza przesunąć obszar padającej manny dolarowej poza Polskę i Rosję.

Nie wszystkie teleskopy krążą na szczęście wokół Ziemi, dzięki czemu zostały zupełnie niedawno wykryte najmłodsze galaktyki spiralne, widoczne z gwiezdnego dystansu jako niesamowicie drobne punkty świetlne na firmamencie. Jeżeli w którejś z tych galaktyk powstanie planeta z dziełem istot rozumnych, czyli z technosferą, wysłane stamtąd sygnały dotrą do ziemskiej okolicy drogi mlecznej już za trzynaście miliardów lat. Wtedy mianowicie, kiedy my, a raczej nasi potomkowie zmienią się w cząstki gorejącego gazu Słońca, rozpuchniętego w czerwonego olbrzyma poza kolisko naszego współczesnego obiegu. W międzyczasie pojawią się szalenie inteligentne roboty, których zapowiedzią są elektroniczne zwierzątka domowe, jako też dinozaury produkowane z krzemu, włókien węglowych, metalu, a zasilane prądem akumulatorowym.

Nowotwory, jakich nieodwracalne wytrzebienie pisma fachowe i niefachowe ogłaszały już kilkanaście tysięcy razy, będą się niestety nadal miały doskonale. Ilość zbędnych gadżetów elektronicznych na rynkach światowych podchodzi pod gardło, a ja mam ją już wyżej uszu. Telewizję rychło będą wyświetlać tapety odpowiednio udoskonalone. Nieliczni ludzie, którzy jeszcze nie ulegną rozkojarzeniowemu splątaniu, będą mogli naraz oglądać po trzydzieści różnych programów telewizyjnych, najlepiej siedząc na krześle obrotowym i mając powieki plastrami przyklejone do czoła, ponieważ wszystko, co będą owe tapety nadawały, będziemy zobowiązani koniecznie obejrzeć. Mniejsza o trzydziestowieczne prototypy samochodów przypominające przejechany baleron z polimerycznego plastiku o wyłupiastych chorobliwie oczach i aerodynamicznym ogonie. Watahy odkrywców, wynalazców, naukowców oraz syntetycznych wielbłądów, jako też tanków udających słonie i słoni naśladujących tanki, z nagimi dziewczętami między garbami, będą się narzucać każdemu, kto się nawinie.

Różnice zdań technobiologów, fizyków, psychodiagnostów i hipnotyzerów będą rozstrzygane w pojedynkach na bardzo białą broń, mianowicie na owe świecące pałki, które zmyślni scenarzyści czterdziestego szóstego serialu Star Wars nazwali nie wiem dlaczego laserami. Zegarki ręczne będą wyposażone w kukułki wielkości zazuli, zaś każda należąca się umundurowanej służbie ochroniarskiej pikielhauba będzie wytryskiwała syntetyczną spermę o smaku lodów waniliowych. Pojawią się nowe ruchy społeczne, domagające się na północnej półkuli wyprostowania osi ziemskiej, na południowej zaś ułożenia owej osi tak, ażeby antarktydzki lądolód spłynął wreszcie do oceanu światowego, dzięki czemu my tutaj wszyscy zginiemy, ale na rozgrzanej afrykańsko Antarktydzie rozpocznie się nowe, lepsze życie tak zwanego australo-kapitalizmu. Sztuczne kobiety będą z wielkim trudem poszukiwały naturalnych mężczyzn i na odwrót. Przy pomocy specjalnych aparatur masłograficznych będzie można smarować grzanki, których jedzenie będzie wzbronione z powodów dietetycznych i karmić się nimi będą wyłącznie elektroniczne żarłacze.

Właściwie jednak te naiwne i prostoduszne prognozy, a raczej prognózki, stracą wszelką ważność już w pierwszej połowie nadchodzącego stulecia, ponieważ powszechna fantomatyzacja, wywołana wdrożeniem kieszonkowych fantomatów, trochę mniejszych od współczesnego walkmana, otoczy i otuli każdego człowieka wizją takiego świata, wobec którego raj jest przechowalnią starych kaloszy. Żyjąc w ten sposób, każdy będzie miał to, czego zapragnie, od pieluszek po mogiłę, bezwonnie elektroniczną. Od czasu do czasu błąkający się pośród tych samoczynnych cmentarzysk piesek podniesie wprawdzie nogę, lecz sikać będzie wyłącznie Chanelem nr 5, albowiem będzie to piesek elektroperfumeryjny. Śniąc lube marzenia senne na jawie, sfantomatyzowane tłumy będą wprawdzie nadal płodziły rodzinnie dzieci, ale owa dziatwa, jako wyśniona i tym samym nierealna, poważnie przyczyni się do nastania miłego końca świata, którego, jak mawiał niezapomniany Kisiel, wam i sobie życzę.

© Stanisław Lem, 2000

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz