Roczek!

Ledwie wczoraj przyszedł był na świat nasz drugi potomek, a jużeśmy opijali jego pierwsze urodziny. Jak ten czas leci.

Młody w międzyczasie opanował parę sztuczek. Z nieporadnego, kwilącego tobołka pieluch przeobraził się w ciekawskiego wszędobylca, któremu nic nie straszne. Bardzo trzeba go pilnować.

Co prawda jeszcze sam nie chodzi (w odróżnieniu od swojej starszej siostry, która wystartowała dwunożnie w okolicach jedenastego miesiąca), ale umie przemieszczać się na dwóch nóżkach, zakładając, że pod ręką jest akurat coś, czego można się przytrzymać.

Namiętnie wdrapuje się też na kanapę w salonie – niestety, jeszcze nie nauczył się, że najlepiej schodzić z niej tyłem, więc trzeba go pilnować.

Jak chyba każdy maluch, uwielbia przemieszczać się czterema kółkami. W foteliku samochodowym siedzi grzecznie całymi godzinami. W wózku też, tylko głowa mu chodzi dookoła.

Umie pokazać paluszkiem gdzie jest mama, tata, siostra, lampa i okno. Jest wielkim koneserem lamp – najlepiej zabrać go na wieczorną przejażdżkę wózkiem, wtedy ze śmiechem odkrywa coraz to nowe lampy różnych kolorów i rodzajów.

Uwielbia się śmiać, śmieje się dużo i często.

Nie przepada za swoim łóżeczkiem, ani za żadnym innym ograniczaniem swobody. Więzienie (jak pieszczotliwie nazywamy jego sześciograniasty kojec) już dawno zamieniło się w rupieciarnię, do której czasem zagląda, bacząc jednak, żeby nie dać się tam zamknąć.

Pięknie śpi. Zasypia sobie wieczorem, czasem o ósmej, czasem o dziesiątej – i śpi do rana. Sporadycznie coś go obudzi o trzeciej nad ranem, pomarudzi wtedy chwilę, zassie smoka i zasypia. Trudne nocki, kiedy nie może zasnąć z bólu rosnących ząbków, trafiają się nie częściej niż 2-3 razy w miesiącu. Zupełne przeciwieństwo starszej siostry, której cykl nocnych pobudek w tym wieku mógł służyć jako probierz to regulacji zegarów atomowych.

Straszny z niego gaduła. Potrafi gaworzyć do książki, autka albo ściany dobre pół godziny. Perorując, macha rączkami i pokazuje różne rzeczy, co każe nam sądzić, że ma zadatki na dobrego pedagoga.

Doskonale orientuje się w rozkładzie pomieszczeń. Najbardziej lubi łazienkę, bo tam jest Wanna, w której można się od czasu do czasu Kąpać. Czasem potrafi stać koło Wanny i wpatrywać się w jej puste wnętrze dobry kwadrans, tłumacząc w międzyczasie całemu światu ze smutną minką, że gligździgździ bziubziu mlimlimli blgr.

Książki, podobnie jak rodzice, uwielbia. Póki co głównie jako gryzaki, ale czasem jak ma dobrą fazę, potrafi usiąść nad książeczką i kartkować ją w obie strony w nieskończoność, opowiadając okolicznym misiom jakie to wspaniałe i kolorowe bwazazaza źźźź a gluglu mbfff tam są.

Żre jak świnia. Potrafi wtranżolić pełnowymiarowego kotleta schabowego i jeszcze domagać się dokładki. Michę kaszki wciąga bez zastanowienia. Jeszcze nie znaleźliśmy dania, które by mu nie smakowało. Wczoraj zjadł garść czerwonych porzeczek, po których nam się gęby wykrzywiały jak na widok obrad Sejmu – a on nic, zjadł wszystko i domagał się więcej.

Z pewnym trudem opanował ostatnio słówko „daj” – nie mówi jeszcze, ale rozumie już, że trzeba zrobić coś absolutnie, ostatecznie niedobrego i oddać to, co się trzyma w rączce. Na początku było sporo krzyku i łez, ale jak się już zorientował, że system działa w dwie strony, chętnie oddaje zabawki.

Jest uparty. Jak się zaweźmie, żeby otworzyć kosz na śmieci (mamy taki z klikaną klapą), będzie go otwierał do upadłego za każdym razem, gdy któreś z rodziców go zamknie.

Jedną z ulubionych zabaw jest siedzenie na rączkach Mamy albo Taty i pokazywanie na rodzinnym zdjęciu poszczególnych członków rodziny. Największą miłością darzy ewidentnie Siostrę, która potrafi cierpliwie turlać z nim piłkę albo bawić się autkiem.

Waży gdzieś między 12 a 13 kilogramów, do niedawna straszny był z niego pulpet, ale ostatnio się wyciągnął i zaczyna wyglądać całkiem po ludzku.

Często bawi się nocnikiem. Jeszcze nie wie do czego nocnik służy, wkłada więc do niego i wyjmuje różne rzeczy, stuka nim o podłogę i opowiada mu niestworzone historie.

Jest bardzo zaborczy jeśli chodzi o swój wózek. Pozwala trzymać wózek wyłącznie za uchwyt – jakiekolwiek próby złapania wózka za gondolę albo daszek kończą się awanturą i kategoryczną gestykulacją, z której jasno wynika kto jest prawowitym właścicielem wózka, a kto robi za silnik 😉

Taki to on jest, nasz Syn. Bardzo pozytywny osobnik. Jeżeli nic się nieprzewidzianego nie wydarzy, ma zadatki na zostanie szczęśliwym człowiekiem. A to chyba najważniejsze…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Roczek!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
ulinka
Gość

Ale ten czas leci 🙂

Iwa
Gość

🙂 eh, kolejny Cud Świata 🙂 serdecznie pozdrawiamy urodzinowo jubilata i Siostrę i Szanownych Rodziców!

hrabina
Gość

no tak, czas upływa niezmiernie szybko, dzieci nam rosną, a my wciąz młodzi!

najlepszego z okazji 1 roczku dla Solenizanta i jego Rodziny!

pozdrawiam

Dagmara
Gość

Wszystkiego najlepszego, niech rośnie zdrowy, silny i wesoły.

Pięknie ująłeś w słowa charakter, indywidualność i wyjątkowość Waszego Syna. Mnie wzrusza, gdy rodzice podążają za swoim dzieckiem i uczą się jego świata. Pozdrawiam serdecznie xx

5000lib
Gość

Rodzicom radości rodzicielstwa i czasem odrobiny, a nawet, dwóch czy trzech nieświętego spokoju. Czasu tylko dla Siebie, a Małemu wielu ciekawych Przygód. No i oczywiście wszystkim zdrowia i radochy, bo to się zawsze przydaje. Pozdrawiam

wpDiscuz