Niezbyt często zdarza mi się obejrzeć dobry film, którego akcja rozgrywa się w jednym pomieszczeniu. Do tych nielicznych wyjątków należą "Dwunastu gniewnych ludzi" , "7500", "Carnage" oraz recenzowany dziś "The Guilty" z Jakiem Gyllenhaalem w roli głównej. Film sprzed pięciu lat (2021). Główny bohater, Joe, jest operatorem 911. Akcja opowieści zaczyna się pod koniec zmiany, kiedy Joe ma się już zawijać do domu. Jeszcze tylko jeden, góra dwa telefony i fajrant.
Oczywiście nic z tego. Dzwoni bowiem przerażona kobieta, którą ktoś porwał i wiezie vanem nie wiadomo dokąd. Joe przekazuje problem drogówce, tamci odbijają piłeczkę, bo nie znają numeru rejestracyjnego vana - i tak się to zaczyna.
Klasyczny motyw "damy w opałach". Joe jest na co dzień policjantem, na 911 pracuje dorywczo. Postanawia nieco przedłużyć swoją zmianę i damę uratować.
Dalej nie powiem, bo nie chcę zdradzić szczegółów. Nadmienię jednak, że film ma kilka kompletnie niespodziewanych przewrotek, a na koniec widz jest nie tylko lekko skołowany, ale też oniemiały, ocipiały i lekko zdestabilizowany.
No i fajnie - wreszcie coś innego niż klasyczne zabili go i uciekł.
Prywatnie daję temu obrazowi 9½ / 10, z tendencją zwyżkową. Zdecydowanie polecam.
Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]
Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.