Zoe’s Tale: recenzja książki

Wydawać by się mogło, że napisanie powieści, której wydarzenia są już czytelnikom znane, ale z perspektywy innego bohatera to trochę pójście na skróty. No bo wiadomo dokładnie co się wydarzy, więc nie trzeba już wymyślać żadnych nowości. Ma się wręcz “ściągawkę” z fabuły (kto kiedykolwiek próbował pisać książkę ten wie, jak bardzo – intymnie wręcz – treść siedzi w głowie pisarza w najdrobniejszych szczegółach). Nic tylko siąść i pisać, prawda?

Niby tak. Ale…

Po pierwsze “Zoe’s Tale” ujawnia szczegóły paru niewyjaśnionych w poprzednich trzech częściach “Wojny starego człowieka” zagadek. Po drugie pokazuje kilka nowych wątków, które przedtem były tylko wspomniane (na przykład motyw żyjącej na Roanoke inteligentnej acz prymitywnej rasy “wilkołaków”), lub których szczegóły nie mogły być znane ze względu na punkt widzenia narratora (na przykład co wydarzyło się podczas podróży Zoe poza Roanoke, kiedy spotkała się z Gao). Po trzecie w końcu całość narracji prowadzona jest z punktu widzenia dorastającej nastolatki, którą – naturalnie – Scalzi być nie mógł.

Jak widać, łatwo nie było.

Moim zdaniem udało się Scalziemu doskonale. “Zoe’s Tale” ma ten sam klimat co “The Last Colony” – w końcu czas i miejsce akcji są w obydwu książkach praktycznie takie same. Chwilami wydawało mi się, że oglądam powtórkę filmu w wersji reżyserskiej. Z dodatkowymi ujęciami, których nie było w oryginale.

Jeżeli wierzyć temu, co piszą inni blogerzy (a właściwie czemu by nie?), okazuje się, że Netflix uzyskał prawa do sfilmowania serii “Wojna starego człowieka” (tu można znaleźć wzmiankę). Jeżeli przedsięwzięcie to kiedykolwiek zostanie zrealizowane (czego z jednej strony bardzo bym chciał, bo opowieść jest świetna, a z drugiej trochę się boję żeby nie zrobili z tego jakiegoś gniota), to wyobrażam sobie, że materiał z tomów 3 i 4 posłuży do nakręcenia jednego i tego samego sezonu. Dzięki dualizmowi narratorów można by to całkiem zgrabnie rozegrać.

Moja osobista ocena: mocne 8/10.

I już się wgryzam w kolejną (piątą – przedostatnią) część serii. Jest trochę jak u Hitchcocka: najpierw solidne trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie…

Zapisz się
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x