Filmów recenzja zbiorcza, styczeń 2023

Pod koniec zeszłego roku obejrzałem kilka ruchomych obrazków; króciutkim opisem trzech z nich spieszę dziś się podzielić z pleno titulo Czytelnictwem niniejszej namiastki blogu.

Love, Death & Robots

"Love, Death & Robots" odkryłem dość dawno (chyba jeszcze w 2021), ale czemuś mi się wtedy nie spodobało. Niedawno zrobiłem drugie podejście - i zachwyciłem się. Bardzo dobrze zrobiona seria króciutkich (7-15 minut na odcinek) zupełnie od siebie niezależnych opowiastek o tym, co niesie przyszłość. Wszystko w klimatach SciFi, wszystko animowane.

Niektóre odcinki są animowane tak pięknie, że chwilami trudno uwierzyć, że to animacja.

Nie jest to seria dla dzieci - niektóre historie są bardzo brutalne, pełne przemocy, kurwolingwistyki i seksu - ale nie wszystkie. Są też takie do pośmiacia się. Albo do zadumy. Największa zaleta to różnorodność - żadne dwa odcinki nie są do siebie podobne, każdy ma osobną fabułę, bohaterów i fajny pomysł na zakończenie. Z mojej strony - 10/10. Zdecydowanie polecam.

Enola Holmes 2

Pierwszej części "Enola Holmes" prawdę mówiąc nie pamiętam - albo nie obejrzałem w ogóle, albo obejrzałem i mnie nie zachwyciła. Dwójka jest całkiem całkiem. Rolę brata tytułowej bohaterki gra Henry Cavill (i robi to, uważam, doskonale). Główną rolę gra Millie Bobby Brown, brytyjska aktorka znana podobno głównie ze "Stranger Things" (nie oglądałem). Ciotkę Enoli gra natomiast Helena Bonham Carter i choć nie ma jej tam za dużo, to zdecydowanie dodaje smaczku.

Fabuła nie jest może na piątkę, mało odkrywcza i trochę nudnawa, jednak moim zdaniem to jedyna wada filmu - cała reszta wciąga jak gęś kluskę. Są pościgi, mordobicia, jest tajemnica, są retrospekcje i tajemnicze morderstwa. Enola regularnie przełamuje też czwartą ścianę, co bawi mnie niezmiernie.

Z mojej strony - 9/10. Polecam.

Kate

"Kate" to klasyczna bezmózgowa sieczka klasy "zabili go i uciekł". Tylko że nie "zabili" a "próbowali zabić", nie "go" tylko "ją" i nie "uciekł" a "ściga się ze śmiercią". Główna bohaterka miała zginąć na samym początku, ale japońskim złodupcom trochę nie wyszło i teraz przez kolejne półtora godziny oglądamy jak Kate ściga przez pół Tokio jednego po drugim i zadaje im dużo bobu. Mi się film spodobał tak bardzo, że obejrzałem go już dwa razy i nie obiecuję, że nie obejrzę raz jeszcze 🙂 Obrazy, które mocno mi się kojarzą z "Kate" to:

  • "Kill Bill": główna bohaterka morduje z zimną krwią wielu skośnookich
  • "Adrenalina": główna bohaterka jest na dzień dobry poczęstowana śmiercionośnym specyfikiem i ściga się przez resztę filmu z czasem, żeby załatwić co trzeba
  • "The Old Guard": silna główna postać kobieca, postać Kate trochę mi się kojarzy z Andy; Mary Elizabeth Winsted nie przypomina wprawdzie Charlize Theron, ale skojarzenie pozostaje.

Jeżeli więc spodobały Ci się któreś z trzech wyżej wymienionych obrazów, jest spora szansa że "Kate" obejrzysz z przyjemnością. Ja obejrzałem i prywatnie daję 10/10. Zdecydowanie polecam.

6 komentarzy

  1. Love, Death & Robots wygląda smakowicie, dzięki! N czyli platforma podpowiada w podobnych Black Mirror. Jeśli znasz, to czy słusznie? Inna rzecz, że widziałem pierwszy sezon czy dwa i wypadałoby odświeżyć…

    Stranger Things – nie podeszło mi, ale… może to kwestia nastawienia. Zacząłem bowiem oglądać skuszony zapowiedzią, że to podobne w klimacie do Dark. A z tym zupełnie się nie zgadzam – bardzo amerykańskie, ze wszystkimi konsekwencjami. Nie jest to całkiem złe, ale rozczarowanie, że to nie Dark, brało górę i skończyłem po pierwszym sezonie. Może dam drugą szansę, już bez oczekiwań… W każdym razie polecam przymierzyć.

    1. Black Mirror jest świetne – obejrzałem półtora sezonu i coś mi chyba musiało pilnego wypaść bo nie dokończyłem, dzięki za przypomnienie.

      Podobnie jak w L,D&R, BM to opowieści całkowicie od siebie niezależne. Różnice są dwie główne: (1) to są filmy z żywymi aktorami, nie animowane, oraz (2) odcinki są długie, w zasadzie pełnometrażowe.

      Oczywiście są gorsze i lepsze odcinki, ale ogólnie moim zdaniem seria jest warta grzechu.

  2. LD&R są nierówne w sensie sezonów – pierwszy był świeży i wyczekiwany, i 50/50 dobroci, co było spoko, bo było tam dużo pozycji (IIRC 17 filmików?). Drugi sezon, to były głównie nudy i wydumki. Trzeci jest najlepszy, mniej kawałków, ale dużo dobroci. Najlepsze filmiki jedynki i trójki spoko dorównują Animatrix, czy dobrym anime, które pozostają poziomem odniesienia dla dziełek Millera i spółki, co nie 😉

    1. Zgadzam się z przedmówcą. LD&R jest nierówne, ale koniec końców głosuję na nie. Za dużo tam odcinków opartych na schemacie (na)wal(an)ki z potworami. Trzeci sezon rzeczywiście stosunkowo najlepszy. Szkoda, że nie wzięli na warsztat najsłynniejszych opowiadań SF Clarke’a, Asimova, Dicka itd. i nie poprzerabiali ich na krótkie animowane formy. To byłoby rzeczywiście coś. A tak to scenariusze pozostają sporo do życzenia.

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]