W okamgnieniu

Jakiś czas temu dałem się namówić mojej sympatycznej Żonie na srajfona. No bo tak, stary telefon rozwalony (jak zwykle), Nokii ośmioletniej jakoś głupio używać, umowa się akurat skończyła… No i dałem się namówić. Podobnie jak kiedyś dałem się namówić na lekturę Biblii. Po prostu trzeba poznać wroga od środka 🙂

Tak więc od paru tygodni używam tego nieszczęsnego srajfona. Póki co jakoś jeszcze żyję. Co prawda jest strasznie poograniczany z każdej strony (a jeszcze porządnego JailBreak-a do tego modelu nie opracowano), ale lepszy rydz niż nic, jak mówią. Wiem już na pewno, że kolejny telefon, który nabędę w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości, będzie z Androidem. Póki co jednak jadę na wózku jabłkowym.

Po tym przydługim wstępnie odsiałem już chyba ziarna od plew i przy monitorach pozostali zapewne tylko ci najbardziej zajadli z moich wszystkich trzech Czytelników. Przechodzę więc do meritum.

Meritum jest takie, że chciałbym móc nagrywać niektóre ze swoich rozmów. Niestety, Apple jest jak wiadomo chorobliwie ostrożne jeżeli chodzi o udostępnianie niektórych urządzeń smartfona aplikacjom i nagrać rozmowy bezpośrednio z telefonu się po prostu fizycznie nie da.

No nie da się i koniec.

Jedyna metoda to zestawić połączenie konferencyjne (trójstronne, tzw. 3-way conference calls) i jest całkiem sporo aplikacji, które umożliwiają takie nagrywanie za grosze.

Nabyłem taką aplikację i niestety okazało się wówczas, że mój operator nie obsługuje tego typu połączeń konferencyjnych. Jest to dość dziwne, bo to nie jest żadna nowa technologia, no ale, jak to się mówi, wyżej dupy nie podskoczysz.

A więc mamy sytuacje patową. Konferencyjnie się nie da, bo operator, sprzętowo się nie da, bo japko, dupa przenajbledsza, trzeba aplikować o zwrot pieniążków za aplikację, co zasugerował mi sam twórca tejże, rozłożywszy wprzódy ręce w bezsilności.

Wlazłem więc na stronę japka i opisałem szczegółowo całą sytuację. Powołałem się na historię konwersacji z twórcą aplikacji, powołałem się na korespondencję z supportem Apple, z supportem operatora komórkowego. Zużyłem na opisanie całej sytuacji dobrych piętnaście minut, żeby dostarczyć maksimum informacji.

Na koniec kliknąłem w przycisk „wyślij”.

Minęła sekunda.

Minęła druga.

Trzecia właśnie zaczynała kończyć mijać, kiedy moje konto email zamrygało nową kopertką. A tam informacja, że pieniążki za aplikację właśnie zostały zwrócone.

No i po co, pytam, ja się pociłem i kombinowałem te piętnaście minut, żeby solidnie wszystko opisać, jak oni tego w ogóle nie czytają, tylko oddają kasę z automatu?

Ech, świat.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "W okamgnieniu"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Bozena
Gość

…. bo Ty to od razu byś chciał tak wszystko za darmo dostać, nawet ten zwrot…hmmmm :))))))

Stefek
Gość

Tera to tym panie w stolycach to sie w dupach poprzewracalo. To juz mocium panie PRISM nie wystarcza a? Idz bo jak widlami pogonie…

wpDiscuz