Lądowa linia

In Samo życie by xpil9 Comments

Pamięta ktoś jeszcze taki wynalazek jak telefonia stacjonarna? Bo ja pamiętam. W zamierzchłych czasach, kiedy autor tego bloga jeszcze sikał w nocnik, mieliśmy w domu taki telefon z tarczą, wielką plastikową słuchawką (akurat to ostatnie świetnie opisuje mój obecny smartfon – wszystkofon), widełkami oraz kabelkiem zakończonym wtyczką RJ 11.

Żeby wykonać połączenie za granicę, trzeba było zamawiać u telefonistki z kilkugodzinnym wyprzedzeniem. I kosztowało to małą fortunę, więc trzeba było szybko mówić. A że nie było zestawów głośnomówiących, takie zagraniczne rozmowy „rodzinne” polegały na przekazywaniu sobie słuchawki.

Poza tym o telefonach stacjonarnych słyszy się głównie w reklamach operatorów telefonii komórkowej, że połączenia za darmo i Wogle. Tylko że coraz mniej ludzi ma takie telefony w domu, bo się nie opłaca. Po cholerę płacić dodatkowy abonament, skoro można używać komórki?

Ano właśnie, i tu dochodzimy do sedna. Otóż sprawiliśmy sobie niedawno telefon stacjonarny. Nie dlatego, że nie mamy co robić z pieniędzmi, ani dlatego, żeby mieć darmowe połączenia z komórki do domu. Ani nawet dlatego, żeby o tym pisać na blogu. Mamy telefon stacjonarny, ponieważ kosztuje on ujemną kwotę co miesiąc.

Tak. Ujemną. Taką z minusem na początku.

Nie mam bladego pojęcia jak to działa. Przedtem płaciliśmy za internet X euro co miesiąc, któregoś popołudnia zadzwoniła do nas miła pani z UPC i powiedziała, że jak sobie dokupimy linię telefoniczną, to nas będzie kosztować o €10 taniej. Innymi słowy, abonament kosztuje nas minus dziesięć Jerzych miesięcznie.

Ponieważ mój bankomat koło domu nie wypłaca ujemnych nominałów, próbowałem w banku. Pan w okienku powiedział mi, że się właśnie skończyły, ale jak chwilę poczekam, powinni dowieźć. Próbowałem udawać, że nie widzę, jak naciska pod blatem żółty guzik pogotowia psychiatrycznego. Sanitariusze minęli mnie o włos; dobrze, że umiem udawać wieszak na ubrania, inaczej pewnie byłbym już w kaftanie.

Tak czy siak, obstalowałem sobie aparat telefoniczny i od dwóch dni jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami numeru domowego, takiego z zero-jeden na początku.

Telefon przyszedł kurierem (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało… zasadniczo chodzi o to, że kurier przyniósł nam telefon). Okazało się, że telefon „made in Germany”, wysłany z Włoch, przyszedł bez wtyczki irlandzkiej. I z instrukcją w kilku językach, jednak nie ma wśród nich angielskiego ani polskiego.

Wysłałem im uprzejmego maila, że wtyczka, że instrukcja, i że Wogle. Odesłali mi PDF-a z instrukcją po angielsku, a także przeprosili za brak irlandzkich wtyczek.

Efekt końcowy: stoi sobie teraz w kąciku taki telefon, używać go będziemy pewnie raz na sto lat (albo i rzadziej), gdyby nie to, że generuje co miesiąc dziesięć Jerzych przychodu (zwanego dla niepoznaki ujemnymi kosztami), chyba byśmy go wywalili.

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "Lądowa linia"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
butter
Gość

pewnie przez początkowe 2-3 miesiące będziesz miał ten ujemny zysk. Albo się okaże, że tym sposobe przedłużyłeś całą umowę na kolejne 2 lata 😉

iwaslim
Gość

Ciekawostka, serio. Stacjonarny mamy od lat, gadamy przez dialwise z krajem i zagranica. Połączenie na stacjonarny z rodzina przy godzinnym gadaniu to koszt jakieś 1,5 euro a na komórki 15centów/minutka. To co upierdliwe to nr nasz jest w książce telefoniczne i raz na jakiś czas dzwonią jacyś indianie czy chińczycy i informują o tym że system im pokazał że mój windows ma właśnie awarię. Nie przyjmują do wiadomości że można mieć inny operacyjny niż wszechpsujacy windows.

Romek
Gość

Telefon z wtyczką RJ11? To żadne tam zamierzchłe czasy, to teraźniejszość!

Takie tarczowe telefony to miały wtyczki o takie o: http://www.akme.krakow.pl/f/wtyczki.jpg a te jeszcze starsze które pamiętam to nie miały żadnej wtyczki ani gniazdka 😛 Kabel z telefonu wchodził do puszki w ścianie i tam był pewnie splątany (a może kulturnie w kostce łączeniowej jeśli akurat nie zabrakło) z kablem Przedsiębiorstwa Państwowego "Poczta Polska, Telegraf i Telefon" 🙂

Przemo
Gość

oj cos mi tu smierdzi… znaczy w tym telefonie…

za kilka miesecy ta malutka gwiazdka z umowy zablysnie w pełni – 😉

NF2
Gość

To jest akurat bardzo proste znam tą firmę od poszewki. Głównie chodzi o statystki wewnętrzne firmy żeby przed Liberty Global ładnie wyglądało do tego dochodzi RGU bo przecież UPC jest na giełdzie przynajmniej UPC Polska sp. z o.o. Mój były już pracodawca.

kwas007
Gość

Koszt to ok 8zł za aktywowanie usługi ja dostawałem 2.27zł nawet na piwo nie starczy chyba że z biedronki. Dodam do tego że ładniej wygląda 1mln klientów korzystających z 3mln usług niz 1mln klientów korzystających z 2mln usług. Raz pamiętam podłączyłem telefon osobie głuchoniemej:)

wpDiscuz