Lądowa linia

Pamięta ktoś jeszcze taki wynalazek jak telefonia stacjonarna? Bo ja pamiętam. W zamierzchłych czasach, kiedy autor tego bloga jeszcze sikał w nocnik, mieliśmy w domu taki telefon z tarczą, wielką plastikową słuchawką (akurat to ostatnie świetnie opisuje mój obecny smartfon - wszystkofon), widełkami oraz kabelkiem zakończonym wtyczką RJ 11.

Żeby wykonać połączenie za granicę, trzeba było zamawiać u telefonistki z kilkugodzinnym wyprzedzeniem. I kosztowało to małą fortunę, więc trzeba było szybko mówić. A że nie było zestawów głośnomówiących, takie zagraniczne rozmowy "rodzinne" polegały na przekazywaniu sobie słuchawki.

Poza tym o telefonach stacjonarnych słyszy się głównie w reklamach operatorów telefonii komórkowej, że połączenia za darmo i Wogle. Tylko że coraz mniej ludzi ma takie telefony w domu, bo się nie opłaca. Po cholerę płacić dodatkowy abonament, skoro można używać komórki?

Ano właśnie, i tu dochodzimy do sedna. Otóż sprawiliśmy sobie niedawno telefon stacjonarny. Nie dlatego, że nie mamy co robić z pieniędzmi, ani dlatego, żeby mieć darmowe połączenia z komórki do domu. Ani nawet dlatego, żeby o tym pisać na blogu. Mamy telefon stacjonarny, ponieważ kosztuje on ujemną kwotę co miesiąc.

Tak. Ujemną. Taką z minusem na początku.

Nie mam bladego pojęcia jak to działa. Przedtem płaciliśmy za internet X euro co miesiąc, któregoś popołudnia zadzwoniła do nas miła pani z UPC i powiedziała, że jak sobie dokupimy linię telefoniczną, to nas będzie kosztować o €10 taniej. Innymi słowy, abonament kosztuje nas minus dziesięć Jerzych miesięcznie.

Ponieważ mój bankomat koło domu nie wypłaca ujemnych nominałów, próbowałem w banku. Pan w okienku powiedział mi, że się właśnie skończyły, ale jak chwilę poczekam, powinni dowieźć. Próbowałem udawać, że nie widzę, jak naciska pod blatem żółty guzik pogotowia psychiatrycznego. Sanitariusze minęli mnie o włos; dobrze, że umiem udawać wieszak na ubrania, inaczej pewnie byłbym już w kaftanie.

Tak czy siak, obstalowałem sobie aparat telefoniczny i od dwóch dni jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami numeru domowego, takiego z zero-jeden na początku.

Telefon przyszedł kurierem (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało... zasadniczo chodzi o to, że kurier przyniósł nam telefon). Okazało się, że telefon "made in Germany", wysłany z Włoch, przyszedł bez wtyczki irlandzkiej. I z instrukcją w kilku językach, jednak nie ma wśród nich angielskiego ani polskiego.

Wysłałem im uprzejmego maila, że wtyczka, że instrukcja, i że Wogle. Odesłali mi PDF-a z instrukcją po angielsku, a także przeprosili za brak irlandzkich wtyczek.

Efekt końcowy: stoi sobie teraz w kąciku taki telefon, używać go będziemy pewnie raz na sto lat (albo i rzadziej), gdyby nie to, że generuje co miesiąc dziesięć Jerzych przychodu (zwanego dla niepoznaki ujemnymi kosztami), chyba byśmy go wywalili.

9 komentarzy

  1. pewnie przez początkowe 2-3 miesiące będziesz miał ten ujemny zysk. Albo się okaże, że tym sposobe przedłużyłeś całą umowę na kolejne 2 lata 😉

    1. Umowę podpisałem na rok. A więc jeżeli ceny usług spadną przez ten rok o więcej niż €10/m-c, faktycznie będę ciut stratny.

      Z drugiej strony, to jest jedyny sensowny dostawca w okolicy, a umowę "wynajmu" z bankiem mam podpisaną na trochę dłużej niż 12 miesięcy :]

  2. Ciekawostka, serio. Stacjonarny mamy od lat, gadamy przez dialwise z krajem i zagranica. Połączenie na stacjonarny z rodzina przy godzinnym gadaniu to koszt jakieś 1,5 euro a na komórki 15centów/minutka. To co upierdliwe to nr nasz jest w książce telefoniczne i raz na jakiś czas dzwonią jacyś indianie czy chińczycy i informują o tym że system im pokazał że mój windows ma właśnie awarię. Nie przyjmują do wiadomości że można mieć inny operacyjny niż wszechpsujacy windows.

    1. O, czyżby wreszcie zarzewie jakiegoś flejmłora? Używam Windows i mi się nie "wszechpsuje", więc bez takich mi tu…

  3. Telefon z wtyczką RJ11? To żadne tam zamierzchłe czasy, to teraźniejszość!

    Takie tarczowe telefony to miały wtyczki o takie o: http://www.akme.krakow.pl/f/wtyczki.jpg a te jeszcze starsze które pamiętam to nie miały żadnej wtyczki ani gniazdka 😛 Kabel z telefonu wchodził do puszki w ścianie i tam był pewnie splątany (a może kulturnie w kostce łączeniowej jeśli akurat nie zabrakło) z kablem Przedsiębiorstwa Państwowego "Poczta Polska, Telegraf i Telefon" 🙂

  4. oj cos mi tu smierdzi… znaczy w tym telefonie…

    za kilka miesecy ta malutka gwiazdka z umowy zablysnie w pełni – 😉

  5. To jest akurat bardzo proste znam tą firmę od poszewki. Głównie chodzi o statystki wewnętrzne firmy żeby przed Liberty Global ładnie wyglądało do tego dochodzi RGU bo przecież UPC jest na giełdzie przynajmniej UPC Polska sp. z o.o. Mój były już pracodawca.

    1. Domyślam się, że dodanie usługi telefonii stacjonarnej to dla operatora koszt w okolicach zera. I tak wszystko teraz leci po IP, to już nie te czasy, że trzeba było kable kłaść osobno do każdej chaty. No a skoro abonent już tę usługę ma, to a nuż skorzysta? Zawsze to parę groszy wpadnie…

  6. Koszt to ok 8zł za aktywowanie usługi ja dostawałem 2.27zł nawet na piwo nie starczy chyba że z biedronki. Dodam do tego że ładniej wygląda 1mln klientów korzystających z 3mln usług niz 1mln klientów korzystających z 2mln usług. Raz pamiętam podłączyłem telefon osobie głuchoniemej:)

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]