Samo życie

Włochaty

Niezbyt często zdarza mi się spotykać z nożykiem do golenia, na co moja ulubiona Żona regularnie narzeka. Ostatnio jednak kupiła mi piankę do golenia, pędzel i zażyczyła sobie, że mam się golić co najmniej dwa razy w tygodniu.

Szło mi całkiem nieźle, ale mniej więcej w połowie grudnia jakoś mi się zapomniało o goleniu. Aż do wczorajszego wieczora, kiedy to z posępną miną zabrałem się za postrzyżyny.

Skończyło się na ścięciu samych wąsów, bo przy takich chaszczach ciężko wszystko wyrezać za jednym razem. Teraz wyglądam podobno jak skrzyżowanie Abe Lincolna z Rumcajsem, ze wskazaniem jednak na Lincolna (z braku wąsów).

Dziś wieczorem chyba się rzucę z kosiarką na brodę, a jutro na włosy. Tnę się na zero dwa, trzy razy do roku. Wygodne to i praktyczne. No i można się fotografować w połowie postrzyżyn, ku radości potomnych.

Nie, zdjęć na blogu nie będzie.

Pokaż więcej

xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Włochaty"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Nosferat
Gość

Polecam przemyśleć elektryczną golarkę. Nie goli co prawda tak dobrze jak żyletka ale łatwiejsza rzecz w obsłudze.
Od jakiegoś czasu posiadam takową, bezprzewodową z możliwością opłukania pod wodą. O ile dawniej potrafiłem sporo zarosnąć, teraz łatwiej utrzymać zarost w ryzach, żyletka idzie w ruch tylko od święta.

admin
Gość

Mam taką. Co z tego, za leniwy jestem…

butter
Gość

Żona Twoja powinna użyć zestawu: dezodorant i zapalniczka – do powierzchniowego opalenia owłosienia. Po takiej operacji nie musiałaby [chyba] długo przypominać Ci o goleniu – znałbyś alternatywę ;>.
To tak, jak z chlebem krasnoludów.

admin
Gość

No ładnie. Zero pomyślunku. Przecież to jest publiczny blog. Nie zdziwię się, jak pod wpływem Twojej sugestii spotka mnie dziś w domu dezodorant z zapalniczką… Czekaj no, zaraz się rozpiszę o tamtej imprezie z owcami z 1996, niech Twoja też ma z tego bloga jakąś wełnę 😉