Wolność wyboru

O pozornej wolności wyboru przy zakładaniu połączenia internetowego na irlandzkiej wsi.

W ramach opowieści z lokalnej irlandzkiej niwy dziś krótka historia o tym, jak jeden mój znajomy zakładał sobie Internet w domu.

Kupił ów znajomy chatę na wsi, gdzieś pod Thurles. Jak mówią lokalni: in the middle of nowhere. Zadupie przepiękne, za oknem zamiast betonu i asfaltu – zieleń, krowy (jeśli ich akurat nie zwieje z wichrowych wzgórz) i przestrzeń. Bajka, panie.

Krów nie widać - zwiało

No ale bajka bajką, a gdzieś trzeba „Familiadę” oglądać, c’nie? Na blog też wypadałoby czasem zajrzeć. A i popracować zdalnie z domu nie byłoby głupio, żeby było na rachunek za jęternety i jakąś suchą bułkę.

No właśnie – trzeba założyć jęternety!

Na wsi jak to na wsi, opcji za wiele nie ma. Jeden operator, jedna oferta prędkości łącza (wystarczająca do ściągnięcia wszystkich sezonów „Plebanii” i zdalnej pracy, więc spoko), nie ma co się zastanawiać. Zamawiamy.

W trakcie zamawiania okazało się, że jednak są dwie opcje: jedna bezprzewodowa, w sensie ruter LTE (plus ewentualna antenka do lepsiejszego sygnału), a druga przewodowa: kabelek się ciągnie ze skrzyneczki w domu do analogicznej skrzyneczki u wójta we wiosce – i syćko bangla.

Kolega chciał wersję kablociąganą, bo bardziej był zainteresowany brakiem limitu danych niż mobilnością. Tylko tak: żeby podłączyć linię, trzeba ją najpierw przetestować. Kazali koledze zamówić linię telefoniczną, żeby miał instalację za darmo, bo gdyby chciał sam broadband, to by musiał za niego zapłacić (w sensie za instalację).

Innymi słowy firma mówi klientowi co ma zrobić, żeby wydał u nich mniej pieniędzy. Dziwny świat.

No więc zamówił, założyli linię, przyjechał facet, coś tam przetestował i stwierdził, że się jednak nie da, bo w skrzyneczce u wójta po drugiej stronie wsi nie ma już wolnych gołębi broadbandowych. W sensie, odpowiednich urządzeń na Exchange Point. No nie da się i już, trzeba bezprzewodowy zakładać. LTE znaczy.

W efekcie kolega ma teraz internet fruwającopowietrzny zamiast pożądanego kablociąganego.

Możliwość wyboru – piękna sprawa!

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Wolność wyboru"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
mRufa
Gość

Co tu tak dziwno optycznie? Pare dni nie zagladalam i o.
Brakuje mi marginesu z lewej. a moze to tylko ja i moja przegladarka jestesmy uposledzone o margines z lewej?

M.
Gość

„Innymi słowy firma mówi klientowi co ma zrobić, żeby wydał u nich mniej pieniędzy. Dziwny świat.” Co to się porobiło na tym świecie? Zgroza! 😀
Co do możliwości wyboru, faktycznie fajna sprawa… ale tylko wtedy kiedy jest prawdziwa a nie tylko pozorna 😉 Nie wszystko jednak da się przeskoczyć.

wpDiscuz