Cztery róże dla Lucienne

Jeżeli ktoś lubuje się w makabreskach, książki Rolanda Topora będą dlań strzałem w dziesiątkę. Dawno temu, zanim jeszcze ogóle myślałem o wyjeździe z Kaczystanu...

Grawitacja

Zgodnie z niedawną zapowiedzią, dzisiaj recenzja "Grawitacji" Tess Gerritsen. Dla niewtajemniczonych: książki Tess kojarzą się na ogół z Bostonem, gdzie jedna p...

Koniasz – werdykt

Skończyłem wczoraj pierwszy tom "Wilka Samotnika", kolejnej dylogii o Koniaszu. Jak już sugerowałem w komentarzu do poprzedniego wpisu o tej książce, szału nie ...

Koniaszowe opowieści

Skończywszy trylogię Larssona zrobiłem sobie dwa dni odsapki a następnie zarzuciłem wędkę w przepastne głębiny mojej niezawodnej biblioteczki (zarybionej niedaw...

2116

Dokładnie dwa tysiące sto szesnaście stron liczy trylogia Millenium, czyli opowieść o losach Lisbeth Salander oraz Mikaela Bloomkvista. Właśnie skończyłem trzec...

Lektura nieobowiązkowa

Niedawno przyleciały do nas z Polski dwie paczki. Zapakowane głównie książkami. Mam teraz dzięki temu zaległości w czytelnictwie na jakieś 40 tytułów - dwa z ni...