Optony i lektony

Jeden z moich znajomych dojrzał niedawno do Lema. I to nie do jakiejś konkretnej pozycji, tylko od razu do całości. Znajomy ów jest zajadłym czytelnikiem dobrej literatury i poprosił mnie o poradę w sprawie książek Wieszcza: w jakiej kolejności czytać, żeby było najsensowniej.

Miło mi było się dowiedzieć, że jestem postrzegany jako lokalny lemofil oraz lemolog – rychło włączyłem pomyślunek (na ogół, dla oszczędności prądu, wyłączony) i ułożyłem owemu znajomemu listę pięciu-sześciu pozycji, od których moim zdaniem powinien zacząć.

W tej piątce (a może szóstce?) znalazł się również „Powrót z gwiazd”, opowieść o pilocie międzygwiezdnym, który na skutek efektów relatywistycznych wraca na Ziemię kilkanaście pokoleń po jej opuszczeniu. W nowym świecie nastąpiło mnóstwo zmian w stosunku do tego, co pamiętał sprzed wylotu. Nie chcę teraz opowiadać całej książki, zamiarem moim jest tylko wskazanie geniuszu pisarza, który pięćdziesiąt dwa lata temu przewidział istnienie czytników e-booków. I to zadziwiająco precyzyjnie.

Otóż w jednej ze scen główny bohater idzie do księgarni (czy też może biblioteki), a tam zamiast książek – miniaturowe kryształki, które można było włożyć do optonu. Opton miał tylko jedną stronę, która, po jej dotknięciu, pokazywała kolejne karty tekstu. Dzięki temu można było zmieścić w jednym urządzeniu (mieszczącym się w kieszeni) ponad trzysta tytułów. Osobnym wynalazkiem, chętniej używanym (bo niewymagającym patrzenia na ekran) był lekton, urządzenie, które czytało owe „kryształkowe” książki na głos. Można było sobie wybrać głośność, tempo i modulację czytania.

Jak widać Lem pomylił się jedynie co do skali miniaturyzacji, która sprawia, że na czytniku e-booków można dziś zmieścić nie trzysta, ale i trzydzieści tysięcy książek (a pewnie i więcej, jak się je trzyma w chmurze). Poza tym wszystko się zgadza: czytniki e-booków potrafią przechowywać wiele książek na raz, mieszczą się w kieszeni, mają jedną stronę, przewracaną dotykiem, jest możliwość włączenia czytania głosem, można sobie regulować tempo czytania, wybierać spośród kilku lektorów (vide: Amazon/Ivona) – tylko nazywa się toto ciut inaczej, ale trudno, żeby przewidzieć również trendy językowe pięćdziesiąt lat naprzód.

Oczywiście jest to tylko wierzchołek góry lodowej wynalazków przewidzianych przez mojego ulubionego pisarza – może kiedyś rozpiszę się na ten temat nieco szerzej.

Tymczasem jednak udaję się na zasłużony, piątkowy wypoczynek.

O’le!

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz