Zauważyłem ostatnio, że większość - a w zasadzie całość - mojej domowej elektroniki to sprzęty raczej leciwe. Przy czym nie mówię tu o egzemplarzach muzealnych...
...chociaż nie, chwila, jest przecież Acer Aspire One - szczegóły poniżej...
...tylko o takich paroletnich, które - choć nie nowe - w dalszym ciągu spełniają moje oczekiwania, więc nie kupuję nowych, bo i po co?
Oto w miarę kompletna lista zabawek:
1
Maszyna, na której piszę te słowa, to stacja robocza HP ze 192 GB pamięci operacyjnej, kartą grafiki NVIDIA Quadro RTX 5000 (16 GB pamięci wideo), dwoma Xeonami na pokładzie (łącznie 16 rdzeni / 32 wątki) oraz dobrze ponad 20 terabajtami na rozmaitych dyskach mechanicznych i SSD. Bydlę waży tyle, że zagina lokalną czasoprzestrzeń i ma chyba więcej różnych portów niż wszystkie pozostałe razem wzięte.
OS: Linux Mint.
Zastosowanie: goli, pierdoli, krawaty wiąże, usuwa ciąże, czyli groch z kapustą. Można go obciążać dowolnymi zadaniami, na dowolnie długi czas. Od kilku tygodni mam na nim uruchomiony BOINC / Einstein@Home, z pełnym obciążeniem. Działa 24/7 i nawet się nie spocił. Oprócz tego czasem gram na nim w Krasnale.
Wiek: około ośmiu lat.
2
Obok stoi gamingowy laptop od MSI z lekko uszkodzonym ekranem, kartą grafiki NVIDIA 3080 Ti (również 16 GB VRAM), 32 gigabajtami RAM-u, 20-wątkowym procesorem Core i9 dwunastej generacji oraz dwuterabajtowym, szybkim dyskiem. To jest najmłodsze zwierzę na lokalnej farmie.
OS: Ubuntu Server (minimal, headless).
Zastosowanie: BOINC / Einstein@Home, llama.cpp z modelem Gemma 4 - ale z umiarem. Maszyna świetnie radzi sobie z krótkimi zadaniami, ale pod stałym obciążeniem na obudowie można smażyć jajka, a wentylatory wyją jak opętane.
Wiek: około czterech lat.
3
Kolejna zabawka w lokalnej sieci to laptop Lenovo Yoga z ekranem w kompletnej rozsypce. Okazuje się, że zawias na 360 stopni to fajny pomysł tylko w teorii. W praktyce ustrojstwo rozsypało się siedem nanosekund po upływie okresu gwarancyjnego. Szczęściem udało mi się w ostatniej chwili zajrzeć do BIOS-u i ustawić start z palca USB, zanim ekran padł kompletnie - dzięki temu dałem radę postawić na nim Minta. 16 GB pamięci operacyjnej, NVIDIA GTX 1050 Mobile z 4 GB pamięci wideo, w miarę przyzwoity - choć nieduży - dysk SSD 512 GB.
OS: Linux Mint.
Zastosowanie: kodowanie audio/wideo tudzież inne lekkie zajęcia wymagające CUDA. Podobnie jak MSI, tutaj też muszę pilnować temperatury, bo lubi się nagrzać przy większym obciążeniu. No i przy każdorazowym otwarciu klapy wypadają kolejne śrubki - nie dosłownie, ale prawie. Stan techniczny jest raczej opłakany, ale w trybie headless śmiga aż miło.
Wiek: około dziewięciu lat.
4
Raspberry Pi 4, wariant z 8 GB RAM. Maszynka głównie leży w szufladzie i czeka na moją wenę, która jednakowoż nie przychodzi. Żeby było ładniej (ale jakoś nie jest), zaopatrzyłem się też w oryginalną, różowo-białą obudowę.
OS: różnie, jak wiatr zawieje.
Zastosowanie: próbowałem swego czasu bawić się tam w Pi-hole, potem w Home Assistant, teraz zbiera kurz i czeka na lepsze czasy.
Wiek: około sześciu lat.
5
Wspomniany Acer Aspire One. Dostałem go w spadku po znajomym, który czyścił strych przy przeprowadzce. Potwór na dwa wątki: Atom N270, 1 GB pamięci, mechaniczny dysk 160 GB - ogólnie szał ciał. Ekran i klawiatura w doskonałym stanie.
OS: Debian 12 (Bookworm), 32-bit.
Zastosowanie: szkoda wyrzucić. Dla żartu postawiłem na nim BOINC / Einstein@Home, od tygodni pracuje nad pierwszym zadaniem. Jeżeli je kiedykolwiek zakończy, to z zachwytu zrobię chyba to, co zrobiłby narrator wiersza o młodej polonistce, gdyby był świadkiem wiadomo-czego.
Wiek: około osiemnastu lat.
6
Przechodzimy teraz do urządzeń mobilnych. Na pierwszy ogień idzie mój główny smartfon, Samsung S21 Ultra. Maszyna swego czasu całkiem imponująca, po pięciu latach już odrobinę kuleje, ale w dalszym ciągu daje radę. Najbardziej we znaki daje się bateria oraz jedna z soczewek - póki co jednak nie wymieniam, nie mam parcia.
OS: Android.
Zastosowanie: do trzymania kontaktu z ludźmi. Poza tym rozmaite MFA, Literaki (tak, ciągle gram; w grudniu stuknie mi 10 lat od rozegrania pierwszej partii, może coś skrobnę), muzyka (Symfonium, pisałem swego czasu), audiobooki, służbowy Outlook i Teams, Android Auto.
Wiek: około pięciu lat.
7
Tablet Samsung Galaxy Tab S7+, też z Androidem. Starzeje się dużo lepiej niż średnia branżowa: bateria trzyma zaskakująco długo, obraz - żyleta.
OS: Android.
Zastosowanie: e-booki, filmy, notatki, Literaki.
Wiek: około sześciu lat.
8
Samsung Galaxy Note 10, zapasówka na wypadek, gdyby z jakiegoś powodu padł mi telefon główny. Próbowałem go używać w charakterze kamerki CCTV, ale grzał się strasznie, więc chwilowo odpoczywa w szufladzie razem z Pi4. Bateria, o dziwo, trzyma całkiem nieźle jak na sześciolatka, ekran porządny, parametry przyzwoite.
OS: Android.
Zastosowanie: w razie jakby co to jak gdyby nigdy nic.
Wiek: około sześciu lat.
9
Na deser last but not least, czyli NAS od Synology. Czterodyskowa, czarna skrzyneczka wielkości piłki do futbolu, gdyby piłka do futbolu była prostopadłościanem o wymiarach odpowiadających czterodyskowemu urządzeniu NAS od Synology. Moje główne lokalne siedlisko kopii zapasowych. 28 terabajtów łącznej „surowej” pojemności, rozparcelowane między dwa mirrory po dwa dyski każdy, co daje około 14 TB pojemności użytkowej. Niedawno jeden z dysków zaczął zgłaszać błędy SMART (czyli, można powiedzieć, osmartał się), wymieniłem więc od razu parkę. Gdzieś tam po drodze udało mi się też dołożyć kolejne 512 MB pamięci RAM, więc teraz ma oszałamiający 1 GB. Sama skrzyneczka przetrwa jeszcze pewnie z dekadę albo dwie, tylko raz na 5–6 lat wymieniam dyski, jak się któryś zaczyna psuć.
OS: Synology DSM, czyli jakiś mocno zmutowany Linuks.
Zastosowanie: kopie zapasowe, klient Dropbox.
Wiek: około czternastu lat.
Podsumowując...
Chwilami czuję się trochę jak kustosz, ale bez przesady, wszystkie te sprzęty (nawet ten nieszczęsny Aspire) są w stanie pełnej używalności. Czasem brakuje jakiejś śrubki, czasem trzeba wymienić jakiś drobiazg, ale ogólnie wszystko działa.
Nie mam nic przeciwko nowym zabawkom. Lubię nowe zabawki. Ale jednak bardziej lubię sprzęt, który uparcie odmawia przejścia na emeryturę i nadal robi solidną robotę. Dopóki więc coś liczy, kopiuje, serwuje, odtwarza, kompiluje albo chociaż udaje, że uczestniczy w odkrywaniu czarnych dziur - zostaje.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]
Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.