DRG Survivor. 1953 godziny później.

Ponieważ łatwo się uzależniam, staram się trzymać z dala od substancji uzależniających. Cukier odstawiłem już dawno. Z alkoholi - wyłącznie lampka szampana na Sylwestra. Kawę popijam sporadycznie (sprawdziłem kiedyś: przez pół roku nie wypiłem ani kropelki - i nic). Nigdy w życiu nie miałem w ustach papierosa, o cięższych rzeczach nie wspominając.

No ale poza uzależnieniami chemicznymi są też mentalne i tu już nie jest tak różowo. Od czasu do czasu trafi się jakaś gra - i wtedy przepadam. Na szczęście (z jednym wyjątkiem) za każdym razem udaje mi się wyjść z nałogu - na ogół jednak jest to okupione wieloma godzinami grania. Tak było z 8 Ball Pool, Number Match, Spinaczami i paroma innymi tytułami. Wspomniany wyjątek to Literaki, w które gram nieprzerwanie od 2016 roku i planuję w nie grać dożywotnio, choć od dość dawna nauczyłem się dawkować rozgrywkę do maksymalnie 10-12 równoległych partii.

W lutym 2024 firma Funday Games wypuściła - we wczesnym dostępie - krzyżówkę Vampire Survivors z DRG, pod tytułem jak w tytule. Ponieważ w VS grywałem przedtem całkiem sporo (nie tyle jednak, żeby liczyło się to jako uzależnienie), podobnie zresztą jak w DRG, stwierdziłem, że warto zaryzykować.

Wpadłem jak śliwka w kompot.

1953 godziny - tyle czasu - jeżeli wierzyć statystykom Steam - zajęło mi skończenie DRG Survivor. "Skończenie" czyli konkretnie:

  • Wykonanie na każdym poziomie trudności (H1 do H5) wszystkich misji we wszystkich biomach, zdobywając wszystkie żetony zadań dodatkowych w każdej misji.
  • Ukończenie wszystkich piętnastu "Class Mod Masteries" na poziomie H5.
  • Ukończenie wszystkich pięćdziesięciu trzech "Weapon Masteries", również na H5.
  • Ukończenie wszystkich sześciu "Biome Masteries" na tym samym, najwyższym poziomie.
  • Wreszcie zrobienie każdego z trzystu zadań dodatkowych.

Swoją drogą liczba 1953 godzin jest mocno naciągana - ze statystyk wynika bowiem również, że na ukończenie gry potrzebowałem 1540 gier. Średni czas jednej gry to około 18 minut, a więc łącznie powinno wyjść "tylko" w okolicach 460 godzin zamiast raportowanych oficjalnie 1953. Dodatkowo jeżeli poszukamy na stronach społeczności tej gry, dowiemy się, że gracze kończą ją na ogół w ciągu około 200 godzin. Jestem w stanie uwierzyć, że mi - jako "amatorowi" - zajęło to godzin 460, ale już nie, że 1953. Rozbieżność bierze się z faktu, że dość często zdarzało mi się wieczorem zostawić grę zatrzymaną w trakcie misji i dokończyć tę misję następnego dnia. Steam jednak "nie rozumie", że gra jest zatrzymana i nalicza godziny, jakby nigdy nic. Niemniej jednak nadal jest to średnio około pół godziny grania dziennie przez ponad dwa lata, a więc nie w kij dmuchał.

Nie będę dziś robił szczegółowej recenzji całej gry, bo mi się nie chce. Ale podrzucę kilka obserwacji:

  • DRG Survivor jest grą dość dobrze zbalansowaną. Jeżeli jakaś misja jest dostępna na poziomach trudności H4 i H5, prawie nigdy nie da się zrobić H5 bez wstępnego ukończenia H4. Dostajemy wtedy dodatkowe bonusy do statystyk postaci, które pozwolą nam zaatakować misję na H5.
  • Różnych broni jest do wyboru ponad 50, jednak zdecydowaną większość misji [1] da się załatwić trzema, czterema: M1000 lub Thunderhead do eliminacji bossów (osobiście preferuję M1000, choć Thunderhead jest nieco bardziej wszechstronny [2]), Cryo Grenade [3] lub Cryo Cannon do kontroli tłumu (z braku laku może też być Drak-25 z dodatkiem Slow), do tego jeden lub dwa "zmiękczacze" typu Wavecooker czy Neurotoxin Grenade.
  • Prawie nigdy nie opłaca się brać (całkiem kuszącego) ulepszenia "Additional Weapon with Random Level 6 Overclock" - głównie dlatego, że broń taka na ogół nie wnosi znaczącej siły rażenia, "rozrzedza" natomiast pulę ulepszeń w bieżącej rozgrywce. Wyjątkiem od tej reguły jest Weapon Mastery, gdzie często broń główna jest kiepska i jedynym sposobem na ukończenie misji jest wylosowanie skuteczniejszej broni dodatkowej.
  • Najtrudniejsze zadanie w moim przypadku to Hollow Bough Biome Mastery (H5): dziesięć etapów, w tym dwa z dreadnoughtami. Na etapach 6-9 do zabicia po trzy Elite zamiast zwyczajowych dwóch. Nieprzyjazna, kłująca geografia terenu. Zrobienie tego Mastery zajęło mi około trzech dni.
  • Najłatwiejsze zadanie... nie powiem, żeby nie psuć niespodzianki. Da się je zrobić w czasie około jednej sekundy od rozpoczęcia rozgrywki.
  • Niektóre zadania byłyby dla mnie niewykonalne, gdyby nie podpowiedzi społeczności (Reddit, Wiki). Na przykład jest taki quest, w którym trzeba stać w miejscu przez trzy minuty (i przeżyć). Albo taki, w którym trzeba odczekać, aż Threat Level osiągnie poziom 25, a następnie ukończyć misję (podpowiem, że w normalnych warunkach gra staje się ciężka do opanowana w okolicach Threat Level 10). Albo taki, gdzie trzeba przejść całą rozgrywkę bez żadnych dodatkowych power-upów [4]. We wszystkich tych (a także wielu innych) zadaniach pomoc społeczności okazała się niezastąpiona.
  • Gra nie jest wolna od (na szczęście drobnych i bardzo sporadycznych) usterek:
    • Od czasu do czasu pojawia się na planszy pojedynczy obiekt, który "nie działa" choć jest widoczny. Pół biedy, jeżeli to przeciwnik. Gorzej, jeżeli jest to np. magnes albo Boolo Cap.
    • Raz zdarzyło mi się, że generator wylosował takie ilości Boolo Capów, że uzbierałem wymagane 12 sztuk w czasie pierwszych dziesięciu sekund gry. Normalnie zajmuje to kilka minut, a czasem w ogóle się nie udaje.
    • Raz Escape Pod wylądował mi tak niefortunnie, że Ammo Pod zablokował możliwość wejścia do środka.
    • Innym razem z kolei dreadnought wyskoczył poza planszę i od razu zginął, oszczędzając mi kilku minut gry.
    • Dwa razy zdarzyło mi się, że finałowy boss skakał, jakby mu wetknięto w tyłek pogo stick, czyli zupełnie bez przerw między jednym skokiem a drugim. W efekcie nie dało się skutecznie manewrować ==> cała misja psu w dupę w plecy.
    • Przy niektórych kombinacjach broń + plansza + rodzaj misji liczba obiektów na ekranie przekracza możliwości silnika gry. I nie jest to związane z renderowaniem / GPU, tylko z algorytmem obsługi kolizji, który - jak zresztą przyznają otwarcie sami autorzy gry - nie ogarnia zbyt dużej liczby pocisków, wrogów, bonusów, punktów XP itd. W efekcie rozgrywka zamienia się w slide show. Na szczęście zdarza się to bardzo rzadko, ale kilka razy pogrzebało mi całkiem dobrze zapowiadającą się misję.

Tym samym odwieszam w końcu kilof na haczyk do czasu, aż pojawi się coś nowego.

Rock and Stone!

Uff.

P.S. Wygląda na to, że mam idealny timing: grę ukończyłem 29 września 2026. Okazuje się, że tego samego dnia (co do joty!) twórcy ogłosili prace nad nową wersją: DRG: Survivor Knockout Expansion. Pojawi się nowy biom (Sandblasted Corridors), nowy krasnal (Brawler), nowy rodzaj misji (Brood Harvest), a także nowy boss: Dreadnought Empress. Data wydania nowej wersji nie jest jeszcze znana.


[1] Z wyłączeniem rzecz jasna misji typu Weapon Mastery, gdzie uzbrojenie jest wymuszone.

[2] Obydwie bronie celują zawsze w największego dostępnego złodupca, jednak M1000 ma większy zasięg i prędkość pocisku, a także - co chyba najważniejsze - da się przy dobrych wiatrach podciągnąć jego siłę rażenia do poziomu ponad 100K / s, nieosiągalną dla jakiejkolwiek innej broni. Thunderhead z kolei sadzi ścianę pocisków, ale tylko w jednym kierunku (też celuje w największego przeciwnika), wymaga więc lepszego manewrowania, żeby między nami a największym wrogiem znalazło się jak najwięcej innych celów.

[3] Cryo Grenade obowiązkowo z ulepszeniami: rzucającym trzy granaty naraz, oraz burzącym skały.

[4] Trick polega na tym, że w treści zadania jest napisane, że trzeba ukończyć misję, natomiast nie jest wyszczególnione, o jaki typ misji chodzi, dzięki czemu można "oszukać" system wybierając misję z trzema etapami zamiast zwyczajowych pięciu. Niby oczywiste, mi jakoś umknęło.

Arranging connections…

Dodaj komentarz

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]

Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.