Progenitura a klawiatura

k750_black_bty_us_72_dpi[1]Dzisiejszy wpis sponsorują literki K jak „klawiatura”, D jak „dziecko” tudzież „destrukcja” (chociaż chciałoby się napisać „dupa”, ale się nie będę wyrażał publicznie) oraz S jak „shift”.

Od jakiegoś czasu używamy w domu klawiatury Logitecha, takiej ładowanej na baterię słoneczną. Szczęśliwie się składa, że klawiatura jest nie tylko bezbateryjna, ale dodatkowo bardzo żywotna. Pomimo małego skoku klawiszy, który zazwyczaj prowadzi do szybkiej degeneracji, a w dłuższym perymetrze czasowym do frustracji i łomotania w niedziałający klawisz młotem pneumatycznym, popartego dodatkowo gromką kurwolingwistyką, w przypadku tej klawiatury wszystko po prostu elegancko działa, choćbym nie wiem jak bardzo starał się rozciągnąć to zdanie.

Z tym, że jak się ma pod strzechą roczne dziecko, sprawy mogą przybrać nieco inny obrót. W naszym przypadku zorganizowaliśmy niedawno mszę żałobną w intencji odeszłego do krainy wiecznych blogów klawisza Shift (prawego), ponieważ Młody stwierdził, że skoro mamy dwa shifty, to on sobie jeden posprząta. A jak Młody coś posprząta, to zazwyczaj skutecznie. Za shiftem rozesłano rzecz jasna listy gończe, ale równie dobrze można by szukać plusów w polskim systemie ubezpieczeń społecznych. Nie ma i już.

Z jedną ręką da się żyć. Z jednym okiem – też. Od biedy nawet bez oczu. Bez shiftów też by się dało, jest caps lock przecież. Niemniej jednak czasem tego prawego shifta brakuje. Człowiek zapragnie cudzysłowu, plusa albo pytajnika – i musi dwuręcznie.

Nawiasem mówiąc, właśnie się dowiedziałem, że w języku polskim słowo „dwuręcznie” nie występuje. Jeżeli chcemy napisać, że zrobiliśmy coś dwuręcznie, musimy to zastąpić czymś w rodzaju „dwiema ręcyma”. Na szczęście mieszkam zagranico i Inkwizycja Ortograficzna może mnie cm mnie nie dotyczy.

No i właśnie. Shift wydłubany na amen, zaczynam się więc rozglądać za zamiennikiem. Najlepiej jakimś niezbyt kosztownym, ponieważ ostatnimi czasy remont kuchni zbiegł nam się w czasie ze świętami, a+b=c, budżet domowy został nieco nadszarpnięty, w związku z czym przez chwilę nie mogę sobie pozwolić na wymianę samochodu jak mi się popielniczka zapełni, jak również powinienem się powstrzymać przed kupowaniem klawiatur drogich, za to skupić się na kupowaniu klawiatur tanich.

Zacząłem od strony producenta, tam zazwyczaj można znaleźć namiary na lokalnych sprzedawców sprzętu. Niestety, okazuje się, że ten model klawiatury został wycofany z produkcji ze względu na zbyt małe zainteresowanie.

Zmroziło mnie to trochę, no bo przecież nie można ot tak sobie wycofać najlepszej na świecie takiej fajnej klawiatury. Mogliby chociaż zaoferować w zamian sklep z klawiszami zamiennymi, przecież inni ludzie też mogą czasem mieć roczne dzieci, które im wyrwą prawego shifta, prawda?

Jednak z faktami się nie dyskutuje. Wpisałem więc nazwę modelu klawiatury w Gugielnicę i rychło dowiedziałem się, że w Irlandii jest całkiem sporo sklepów online, które jeszcze mają K750 na stanie.

I tu doznałem lekkiego zdziwienia. Okazało się bowiem, że owszem, można K750 kupić tu i ówdzie, ale za taką cenę, że mógłbym zamiast tego mieć klawiaturę na paluszki i wymieniać w niej baterie codziennie, przez pół roku. Kwoty wybitnie trzycyfrowe (w większości przypadków, bo znalazłem jeden sklep, który oferował K750 za jedyne 89€). Nie pamiętam ile zapłaciłem za swoją klawiaturę, dawno to było, ale na pewno mniej niż €89. A już na pewno mniej niż €106 czy €113.

I wtedy mnie olśniło. Z głupia frant wszedłem na irlandzką stronę Dell-a i okazało się, że K750 można tam kupić za mniej więcej trzydzieści Jerzych z jakimiś niedużymi groszami. Do tego wysyłka – i tak zmieściłem się w okolicach czterdziestu Jerzych.

Tym samym chciałbym zwrócić honor Dell-owi, którego swego czasu obsobaczyłem na lewo i prawo za to, że mają takie ceny nośników SSD, że można by za jeden dysk kupić kosmodrom Bajkonur i jeszcze by zostało na paliwo do rakiety. Dyski wprawdzie nadal mają drogie, ale za to cena K750 niweluje tę różnicę 😉 Równowaga w przyrodzie musi być…

Tak więc ten wpis jest jednym z ostatnich, które powstały przy użyciu bezprawoshiftowej klawiatury – lada dzień powinien zapukać w mą odźwierz sympatyczny koleżka z długą, płaską paczuszką. I będę znów prawoshiftował, jak za dawnych lat. A starą klawiaturę odda się Młodemu w wieczne władanie. Dawniej dzieciaki bawiły się klockami, dzisiaj wydłubują klawiatury z tatusiowych klawiatur.

Ot, postęp.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Progenitura a klawiatura"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Jaro
Gość

teraz choinki są na celowniku

dusia
Gość

Dawanie rocznemu dziecku klawaitury do zabawy może zakończyć się zjedzniem kolejnego Shifta lub innego klawisza(y!!) a to chyba nie jest bezpieczne.