Samo życie

Przeglądnik kwartalny

W większości korporacji, w których zdarzyło mi się pracować, panuje zwyczaj regularnego (acz niezbyt częstego) spotykania się ze swoim bezpośrednim przełożonym / podwładnymi w ramach tak zwanego performance review.

W teorii polega to na tym, że można się szefowi wyżalić w cztery oczy, że na przykład John z biurka obok kicha i smarka przez ramię, że Bernadette wychodzi na fajki co piętnaście minut, albo że przydałaby się podwyżka. Z drugiej zaś strony szefo może nam powiedzieć jacy to jesteśmy zaje, albo że ktoś miał do nas jakieś wąty, albo że musimy zwrócić większą uwagę na to czy tamto.

Tyle teorii. W praktyce moje ostatnie dwa kwartalne przeglądy wyglądały, mniej więcej, o tak:

– Cześć.
– Cześć.
– No i co?
– No i nic. Robię swoje, póki co idzie nieźle.
– Jakieś uwagi, zażalenia?
– Nie, wszystko w porzo. Coś ciekawego z twojej strony?
– Nie. Nikt cię nie chwalił ostatnio, nikt się nie czepiał. Robisz swoje, idzie nieźle.
– Coś jeszcze?
– Nie. Wiesz, że musimy te spotkania robić, bo wymaga tego regulamin firmy?
– Tak.
– OK. No to cześć.
– Cześć.

W sumie nie narzekam. Zamiast planowanych trzydziestu minut kończy się na trzech.

Czysty zysk.


Pokaż więcej

Powiązane wpisy

Zapisz się
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Back to top button
5
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x