Rodzinnie

Wczorajszo-przedwczorajszy weekend zaliczam do bardzo udanych. O ile bowiem zazwyczaj nie mamy zbyt wiele gości, tak tym razem wypracowaliśmy średnią co najmniej kwartalną, jak nie lepiej.

Najpierw przyturlała się do nas kuzynka z mężem i dwiema córkami w wieku 2-7. Przywieźli ze sobą materace i pościel, albowiem – ku uciesze dzieciaków – zostawali na noc, a to zawsze okazja dla maluchów na buszowanie w łóżku do późnych godzin nocnych.

Potem na parę chwil pojawił się brat, który akurat przejeżdżał mimo i postanowił wpaść na szybką kawkę.

Zaszczycili tez nas swoją obecnością sąsiedzi z synkiem dwuletnim – tak więc summa summarum ośmioro dorosłych i czwórka dzieciaków. Ubaw był po same pachy,

gwar i wrzawa,
herbata i kawa

lały się hektolitrami, a co odważniejsi (i nie muszący potem siadać za kierownicę) raczyli się wodą ognistą (sponsorem była literka B: Bailey’s, Bushmill’s…).

Spędziliśmy też trochę czasu na świeżym powietrzu, dając się dzieciakom wyszaleć na pobliskim placu zabaw. Sądziliśmy bowiem naiwnie, że dzieci zmęczone pójdą wcześniej spać (hipoteza zweryfikowana negatywnie).

Pod wieczór część towarzystwa się porozchodziła / -jeżdżała do swych domostw, dzieciaki udawały, że śpią, a dorośli zasiedli do oglądania śmiechostek na Tyrurce (od czasu jak mamy telewizor z Tyrurką, odkryliśmy, że jest to całkiem sympatyczny sposób na spędzanie czasu w gronie znajomych).

I tutaj – rewelacyjne odkrycie zespołu o dźwięcznej nazwie STOMP, które spowodowało, że szczęki pospadały nam na sam parter i jeszcze próbowały przegryźć się do piwnicy (której jednak nie ma). Przy STOMP-ach przesiedzieliśmy dobrą godzinę, oglądając jak bębnią na wszystkim, na czym da się bębnić, a także na paru rzeczach, na których bębnić się się nie da: śmietniki, klapy od śmietników, piłki do koszykówki, noże i tasaki, kluczyki od samochodów, karty do gry, jabłka, buty, miotły, gazety, beczki, rury od odkurzaczy, instalacja hydrauliczna i mnóstwo innych instrumentów. Oglądając ich numer zatytułowany „Newspapers” prawie udusiłem się ze śmiechu, dokładnie w momencie, kiedy główny rozrabiaka wetknął sobie gazetę w usta i udawał, że to respirator. Więcej nie powiem, bo a nuż ktoś jeszcze nie zna – naprawdę, bardzo polecam, proszę sobie poszukać na google (stomp + newspaper powinno dać poprawne trafienie w pierwszej trójce wyników).

Około godziny drugiej, kiedy z sypialni dzieci wreszcie przestały dobiegać zduszone chichoty…

Nawiasem mówiąc, ktoś pomyślałby, że pozwalanie dzieciom na nie-spanie do drugiej nad ranem to coś niedobrego. Ale jak się tak dobrze zastanowić, to mnóstwo wspomnień z naszego własnego dzieciństwa wiąże się na ogół z nockami u znajomych, z zabawą do późna i tak dalej. A więc, niech dzieciaki mają potem fajne wspomnienia, nawet za cenę jednorazowego niewyspania.

… chichoty, kiedy senność już na dobre dorwała się do naszych powiek, uderzyliśmy w sen głęboki, acz niezbyt długi, ponieważ zgodnie z zasadami rachunku prawdopodobieństwa, czym więcej dzieci śpi w jednym pokoju, tym wcześniej się one obudzą. Tym razem już od wpół do ósmej zaczęły z sypialni dziecięcej dobiegać chichy-śmichy, a pół godziny potem trzeba było zacząć zwlekać nasze stare odwłoki i pichcić śniadanko.

Po wypiciu kolejnych litrów kaw, herbat i soków stwierdziliśmy zgodnie, że ze spaceru nici, ponieważ pogodę ktoś przewrócił na lewą stronę i zamiast słońca jest mglisto, zimno i ulewnie. Tym samym zapadła decyzja o zakończeniu imprezki i wczesnym popołudniem towarzystwo rozjechało się do domów.

Efekt: wszyscy lekko niedospani, ale bardzo zadowoleni.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Rodzinnie"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Michal
Gość

Na STOMP-a polecam wybrać się do teatru. Co jakiś czas można ich oglądać w Dublinie. Niezapomniane przeżycia. Kapitalna muzyka i kupa śmiechu – bomba!

wpDiscuz