Sierpniowe ostatniości

Dzień dzisiejszy zaczął się całkiem miło – rano dostałem SMS-a od znajomych, że chcieliby wpaść z wizytą. Znajomi, dotychczas wyłącznie wirtualni, na żywo okazali się być strasznie fajnymi ludźmi. Przytargali swoją pociechę (maluszek starszy od naszego o trzy dni) i do wczesnego popołudnia siedzieliśmy nad kawą, herbatą, gadaliśmy (dialogi były na cztery nogi) i śmialiśmy się do rozpuku.

Pewnie moglibyśmy tak do późna, ale ponieważ mieliśmy inne plany na popołudnie, sięgnąłem po gitarę i już po paru pierwszych brzdęknięciach okazało się, że nasi goście mają jakieś nie cierpiące zwłoki sprawy 😉

Potem zapakowaliśmy klamoty na nasz wóz drabiniasty i pożeglowaliśmy w kierunku Lucan, odwiedzić innych znajomych, którzy akurat organizowali grilla. Tam z kolei, dla odmiany, siedzieliśmy z kolejną ekipą sympatycznych ludków, popijaliśmy kawy i herbaty (tudzież różne mocniejsze płyny – a przynajmniej ci z nas, którzy potem nie musieli powozić dyliżansów), oczyszczając w międzyczasie grilla z pyszności oraz snując wieloosobowe dialogi o rzeczach ważnych i całkiem błahych. W międzyczasie dzieciaki, zanurzone we własnym świecie samochodzików, klocków i lalek, bawiły się zadziwiająco bezkonfliktowo. Po prostu idealnie.

Pomyślałem sobie, że to jeden z takich dni weekendowych, który powinno się zamknąć pod kloszem i postawić w Sèvres (pod Paryżem) jako wzorzec spędzania wolnego czasu. Leniwie i bez z góry ustalonego kalendarza czy harmonogramu. Palce lizać.

Ponieważ do Lucan już nie wziąłem gitary, nie bardzo było jak rozpędzić towarzystwo, więc zasiedzieliśmy się aż do podziewiątej. Następnie wycofaliśmy się na z góry upatrzone pozycje i pół godziny później byliśmy już w domowych pieleszach.

Zaprawdę, moiściewi, powiadam wam, nie ma lepszego sposobu na spędzanie wolnego czasu niż spotykanie się z innymi ludźmi w doborowym gronie. Nie ma i już.

Tymczasem kończy się środek długiego weekendu. Pojutrze do pracy, a jutro można jeszcze poleniuchować, chociaż to poniedziałek jest.

Ot, co.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz