Pobudka

Budziki mamy ponastawiane na okolice siódmej rano. Ja mam w zwyczaju wstawać od razu (nawyk z dzieciństwa, dodatkowo wsparty ponadczteroletnią służbą w wojsku, co prawda nie w takim "prawdziwym" wojsku tylko na wojskowej uczelni, ale wstawać trzeba było wcześnie). Natomiast reszta rodziny wychodzi z założenia, że dodatkowe dwie czy trzy minutki snu nikomu nie zaszkodzą. W efekcie kończy się na ogół tak, że w okolicach 7:25 zaczynam włączać głośną muzykę, oślepiające światła, dzięki czemu około wpół do ósmej już jesteśmy na nogach. Jak się dobrze postaramy, zdążymy zjeść szybkie śniadanie, umyć zęby, wyszykować się do szkół, hut i fabryk, a potem zawieźć dziecko do szkoły a siebie na zmywaki.

Dziś rano jednak było inaczej. Otóż moja latorośl postanowiła wstać wcześniej. Zazwyczaj robi tak tylko w weekendy, kiedy możemy sobie dłużej pospać; dziś po raz pierwszy odkąd sięgam pamięcią wstała samoczynnie o 6:20, przyszła do naszej sypialni i oznajmiła:

- Tata, pobudka.

Dzięki temu mieliśmy dziś mnóstwo czasu na wszystke poranne czynności, które zazwyczaj wymagają sporego pośpiechu - w dodatku w szkole byliśmy punkt ósma rano, a nie, jak co dzień, piętnaście po.

Jeśli o mnie chodzi - bomba. Wolę wstać pół godzinki wcześniej i nie musieć panikować, niż obudzić się za pięć ósma i biec na zmywak w piżamie i ze śpiochami w oczach. Chociaż akurat tutaj (w sensie: w Irlandii) nie byłoby to niczym dziwnym. Chyba.

4 komentarze

  1. Zazdroszczę. Ja mam budzik ustawiony na 7.30 ale budzę się o 6 i to wcale nie dlatego, że mam mokre prześcieradło tylko dlatego że mi się spanie skończyło.

    1. Nie wiem ile masz wiosen, ale ogólnie jest tak, że zapotrzebowanie na sen maleje z wiekiem. Wielcy tego świata (jak choćby Albercik od Einsteinów) sypiali po cztery godziny na dobę i mieli się świetnie.

      1. Ten coraz krótszy sen jest reakcją podświadomości na zbliżający się sen wieczny. Mi sen dramatycznie się skrócił jak pojawił się pierworodny ("taa, pojawił się" – prychnie tu pewnie każda matka rodzicielka) i chodziłem na rzęsach jakieś pół roku a potem się przyzwyczaiłem. A bywały takie czasy w technikum, że w ciągu doby spałem nawet 12 godzin! (reżim internatu i brak internetu miały na to spory wpływ) A teraz 6-7 godzin (czasami przerywanych przez wybryki tych, którzy powstali przez wybryki) zupełnie wystarcza, choć miewa się napady drzemki. A ile czasu więcej na nic nie robienie!

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]