Zmiana kursu

In Samo życie by xpil5 Comments

Niech się moja czytelnicza brać nie martwi, nie o walutach dziś pisał będę ani tym bardziej o baksztagach, fordewindach czy kontraszotach. Temat jest znacznie bardziej banalny – otóż kilka dni temu odkryłem u siebie, zupełnie przypadkiem, zamiłowanie do… albo nie, zacznijmy od początku.

Przytrafiło mi się całkiem niedawno odwiedzić znajomego, który w wolnym czasie para się muzyką. Robi to z rozmachem; ma w domu osobne, całkiem spore zresztą, pomieszczenie, w którym roi się od różnych sprzętów nagłaśniająco – miksująco – muzykujących. Ma kilka gitar (po jednej: klasyczną, elektryczną i basową), ma zestaw perkusji, mnóstwo mniejszych i większych głośników tu i ówdzie, wszystko podłączone do całkiem zacnej (acz leciwej) konsoli miksującej (takie cóś z zylionem suwaków i guziczków). Oprócz tego tabun mikrofonów, mikrofoników i mikrofoniszczy, z pięć stojaków na nuty, ze trzy harmonijki ustne, osiem stojaków na gitary (dla gości!), sporo różnych efektów dźwiękowych, wpinanych między wzmaczniacz a instrument… Oprócz tego całkiem niegłupio sobie to pomieszczenie wyciszył, ma rozpraszacze dźwięku, ściany pokryte gąbką – krótko mówiąc, zrobił sobie w domu coś w rodzaju studia nagrań.

W centralnym punkcie, nad tą konsoletą z suwakami i guziczkami, stoi komputer, a w komputerze kupa oprogramowania do nagrywania i obróbki dźwięku. Oczywiście nie żaden pecet tylko Maciuś Jabłkowski. Pełny wypas.

No i w ostatni weekend, podczas prezentacji tego całego złomowiska, okazało się nagle, że Maciuś kucnął. Objawiło się to białym ekranem i kręcącym się bez końca kółkiem (to taka nowoczesna klepsydra) na tymże białym ekranie. Ponieważ Maciusie, jak wiadomo, nie kucają, kolega ów zatrwożył się nieco, wzniósł jedną brew ku górze, podrapał się po głowie, a następnie szurnął pod stół łowić kabelki (wiadomo – odpiąć zasilanie, podłączyć zasilanie… a nuż pomoże).

W tak zwanym międzyczasie szwendałem się po tym jego muzycznym królestwie, z nabożną czcią muskając palcami różne artefakty. Między jednym szwendem a drugim pytam go na czym gra, a on mi na to, że na wszystkim po trochu, ale tak naprawdę to na niczym nie gra za dobrze. I jeszcze, że bardziej bawi go samo nagrywanie i późniejsza obróbka niż granie jako takie. Ale gdyby miał wybrać jeden, konkretny instrument, to najprawdopodobniej byłaby to gitara basowa.

Wziąłem stojący na podstawce bas do ręki – ciężkie toto, dużo bardziej masywne niż zwykła gitara. Okazało się, że bas jest podłączony do prądu…

I tutaj musiała zadziałać jakaś magia. Nigdy, przenigdy wcześniej nawet nie siedziałem obok gitary basowej. Tymczasem okazało się, że poczynam z nią sobie całkiem sprawnie – po pięciu minutach próbowania udało mi się zagrać kilka znanych melodii: początek fugi i toccaty d-moll, ze trzy kolędy, wlazłkotka, motyw z „Gangu Olsena” (ktoś jeszcze pamięta ten film?), prosty podkład rock-and-rollowy i kilka innych, które znam tylko z melodii.

Kolega, uporawszy się z restartem Macieja, wypełzł spod stołu i dla pewności zapytał ze trzy razy, czy ja aby na pewno nigdy przedtem nie grałem na basie. Nie chciał mi na początku wierzyć, ale potem stwierdził, że pierwszy raz widzi basistę grającego techniką „szczypaną” (a więc typową dla gitary tradycyjnej), więc faktycznie musi to być mój pierwszy kontakt z tym instrumentem.

Ostrzegł mnie tylko, żebym na początku nie grał za długo, bo o ile przy gitarze tradycyjnej odciski na opuszkach palców lewej ręki są lekko upierdliwe, o tyle w przypadku gitary basowej są bardzo bolesne, grube i ogólnie niemiłe. Faktycznie, coś jest na rzeczy – to było przedwczoraj, a do dziś czuję lekkie mrowienie w palcach lewej ręki.

Aktualnie szukam kupca na skrzypce 🙂

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Zmiana kursu"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Pshemko
Gość

I zamiast skrzypiec będzie bas?

xpil
Gość

Tak. Chcesz może skrzypce? :>

Pshemko
Gość

Nie, ale ci mogę sprzedać dobry, mały mikser i mikrofon studyjny. Używałem do podkastów i teraz się kurzy. Maka miałem kiedyś, ale się zawiesił i go sprzedałem 🙂

xpil
Gość

Widzę "Mac" i "zawiesił" w jednym zdaniu? Świat stoi na głowie…

Mikser już mam, taki nieduży. Świetny do koktaili bananowych…

Za mikrofon też podziękuję. Aż takim maniakiem nie jestem, poza tym po co mi mikrofon do gitary basowej?

Pshemko
Gość

Myślałeś, że maki się nie zawieszają? Badziew jak każdy inny, tylko, że z porządną dawką emejzingu!

A mikrofon… chórki będą ci dziewczyny robić 😉

wpDiscuz