Od razu zastrzegam, że nie chodzi o Puszkina, tylko o Hamiltona. Petera F. Hamiltona, konkretnie. Podczas lektury "The Exodus: Archimedes Engine" dostałem powiadomienie, że kupiona pół roku wcześniej w przedsprzedaży "The Captain's Daughter" właśnie się pojawiła na wirtualnych półkach - zabrałem się więc za lekturę i tak mnie wessało, że pochłonąłem całość w cztery wieczory.
W odróżnieniu od większości książek tego pisarza, tutaj mamy do czynienia z "miniaturką" - zaledwie 400 stron. To i tak całkiem pokaźna cegła jak na współczesne standardy, ale wśród książek Hamiltona 400 stron to niewiele.
Historia rozpoczyna się dokładnie w tym samym miejscu, w którym kończy się część pierwsza. Niewiele zmieniło się od strony technicznej: opowieść nadal jest prowadzona jednowątkowo, z punktu widzenia Hazel (głównej postaci), bez żadnych odnóg, intro- ani retrospekcji i innych przeszkadzaczy. Przez pierwsze 20-25% książki miałem wrażenie, że Autor odcina kupony od sukcesu pierwszego tomu, ale potem akcja rozkręca się konkretnie, pojawiają się nowe postaci, Hazel odkrywa kolejne tajemnice Dedalusa, ogólnie dzieje się przez wielkie De. Dodatkowym plusem jest solidne potraktowanie tematu od strony naukowej - w opowieści jest zaskakująco mało Fi; w zasadzie po eliminacji jednego, góra dwóch elementów pozostałoby samo Sci.
Nie będę streszczał fabuły, bo mi szkoda zmarnować niespodziankę tym z Czytelników, którzy być może po tę pozycję kiedyś sięgną. Powiem tylko, że z niecierpliwością czekam na tom trzeci (i podobno ostatni), głównie dlatego, żeby zobaczyć, w jaki sposób Autor poradzi sobie z mnogością problemów, które Hazel i jej przyjaciele mają do rozwiązania swoimi nader ograniczonymi zasobami. Oczywiście licentia poetica daje Hamiltonowi możliwość zakończenia w dowolnym momencie za pomocą banalnego happily ever after, ale przecież nie o to chodzi 😉
Planowana data wydania trzeciego tomu to okolice listopada 2026 - lepsze to, niż czekanie na drugi tom przygód Vuko Drakkainena po niesamowitym cliff-hangerze na końcu tomu pierwszego! Grzędowicz potrzebował aż dwóch lat na kolejny tom. Hamilton ogarnia temat nieco żwawiej; między pierwszym a drugim tomem minęło pół roku i najwyraźniej stara się utrzymać tempo.
Moja prywatna ocena: 9.5/10, solidne czytadło. Polecam - zwłaszcza jeżeli spodobała Ci się część pierwsza.
Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]
Jeżeli zrobisz literówkę lub zmienisz zdanie, możesz edytować komentarz po jego zatwierdzeniu.