Biblioteka w Naas

Krótki wpis o mojej niedawnej wizycie w bibliotece publicznej w Naas. Bardzo zacne miejsce!

Niedaleko Newbridge (gdzie od niedawna mieszkamy) znajduje się miasteczko o dziwnie na pierwszy rzut oka wyglądającej nazwie: Naas.

Wymawia się – pi x oko – „Nejs”

Całkiem niedawno przytrafiło mi się mieć prawie dwie godziny wolnego czasu, i to właśnie tam. Czyli w Naas. Żeby było śmieszniej (ale nie było) – bez auta.

Pomyślałem sobie więc, że skoro chwilowo nie mam auta, za to mam prawie dwie godziny  w o l n e g o  czasu, to trzeba się poszwendać po okolicy, a nuż się cóś napatoczy.

Napatoczyła się ni mniej ni więcej tylko miejska biblioteka publiczna.

Do tej pory jeszcze nie przytrafiło mi się wejść w tym kraju do biblioteki, chociaż mija mi już dwunasty rok na emigracji. Aż głupio jakoś. No więc wszedłem.

Biblioteka jest faktycznie publiczna. Jej publiczność polega na tym, że można tam sobie wejść „z ulicy”, nikt człowieka nie pyta o żadne karty biblioteczne ani inne papiórki. Wchodzi się, znajduje się jakąś fajną książkę, którą można następnie a) wypożyczyć (i tu już wymagane jest zapisanie się do biblioteki) lub też b) poczytać na miejscu, na jednym z mnóstwa wygodnych foteli. Do b) nie potrzeba żadnych formalnych ceregieli. Po prostu się siada i czyta, jakby nigdy nic.

Na dzień dobry obszedłem wszystkie zakamarki, żeby skończyć (jakże by inaczej) przy półce z fantastyką. Tam najpierw przyuważyłem całkiem sporo Pratchetta, a zaraz potem namierzyłem dwa egzemplarze „Ostatniego życzenia”, tomu otwierającego sagę o Wiedźminie. W wersji angielskojęzycznej tego dotychczas nie znałem, więc czym prędzej porwałem jeden egzemplarz z półki, zasiadłem w głębokim, wygodnym fotelu i zanurzyłem się w lekturze.

Przeczytałem pierwsze dwa opowiadania, a w połowie trzeciego dopadł mnie okrutny (acz niezbyt głośny – w końcu to biblioteka!) dźwięk budzika, który sobie przedtem przezornie nastawiłem w razie, gdybym miał całkiem stracić poczucie czasu.

Fajne miejsce, taka biblioteka. Przy najbliższej okazji znów tam zajdę.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a’capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Biblioteka w Naas"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Butter
Gość

też mam bibliotekę na nas’ie ;P

Jacek
Gość

Tłumu nie widać.

Charlie Bibliotakerz
Gość

12 lat bez biblioteki?! Ale lepiej późno niż wcale. A jak tłumaczenie angielskie „Wiedźmina”? Oddaje nastrój polskiego oryginału (humor, ironię, i tak dalej)? Mam nadzieję, że będziesz teraz częstszym gościem bibliotek 🙂 Oczywiście też nikogo nie zmuszam 😀

mRufa1408
Gość

2 pierwsze tomy dopiero co przetlumaczone i na mojej Wyspie wydane zadobylam naa goraco ówczesnemu lubemu, któren w gatunku tkwil i czekalam na trzeci tom bo byl w zapowiedziach, ale luby skapcania i zostal downgrade’owany na exa zanim (o ile ja w koncu) wydano u nas. Mialam w planie pozyczyc od niego jak przeczyta (bo po co dublowac zasoby), ale skapcanial zanim przeczytal wiec jakos nie mialam okazji tlumaczenia poczytac.
Nawet ubolewam. Nad nie poczytaniem, dodam wyjasniajaco 😉

wpDiscuz