“Gambit”. Recenzja książki.

Sztuczna inteligencja to fajny wynalazek, dopóki nie zacznie się za bardzo panoszyć. A jak już zacznie, to może być różnie. Pół biedy jeżeli będzie nam podpowiadać gdzie najlepiej ustawić kosz na śmieci i w jaki konkretnie odcień różowego powinniśmy pomalować ścianę.

Gorzej, jak wymorduje trzy czwarte ludzkości.

"Gambit" Michała Cholewy otwiera całkiem pokaźną serię opowieści o świecie, w którym Sztuczne Inteligencje zaczęły żyć własnym życiem, wykończyły większość ludzi stając się tym samym persona non grata (personis non gratis?) Niedobitki ludzkości zamiast się porządnie zjednoczyć, nadal pozostają podzielone na zwyczajowe frakcje, które nie dość, że tłuką się między sobą, to jeszcze ze Sztucznymi Inteligencjami.

Tłuką się, zaznaczmy, na kosmiczną skalę, bo opanowaliśmy podróże międzygwiezdne.

Tyle wstępu. Aby nie ujawnić za dużo powiem tylko, że akcja "Gambitu" dzieje się - z bardzo nielicznymi wyjątkami - w całości na jednej planecie, pełnej mgły, bagien i grzybów. Planecie, na której dawno temu (jeszcze przed atakiem SI) rozbił się pojazd mogący zawierać kluczowe informacje strategiczne.

Wiedziony mnóstwem pozytywnych recenzji liczyłem prawdę mówiąc na coś więcej niż tylko w miarę standardowa jatka na bagnach, jakoś przebrnąłem przez trzy czwarte powieści (nie jest nudna, nie ma błędów... po prostu spodziewałem się czegoś więcej) - i nie żałuję! Należy bowiem pamiętać, że to tylko początek serii, więc poszczególne wątki rozwijają się niespiesznie, ale z żelazną konsekwencją.

Końcówka jest bardzo obiecująca. Pisząc ten tekst jestem już w trakcie lektury drugiego tomu ("Punkt cięcia"), który wciąga dużo bardziej. Jest mnóstwo postaci, jest mój ulubiony przaśny wojskowy humor, są interesujące technologie, są dylematy moralne, jest piu!-piu! szczelanie laseramy i kupa innych rzeczy, które Tygryski naprawdę lubią.

Ale nie uprzedzajmy faktów.

"Gambitowi" chciałem najpierw dać 7/10, ale dzięki końcówce podciągam do 9/10 i wracam do lektury!

A tu można kupić "Gambit" w wersji audio.

5 komentarzy

  1. A gdy kiedyś powiedziałam, że komputery żyją własnym życiem to mnie wyśmiano.
    Jeśli jest ta pozycja w wersji elektronicznej na Kindla to pewnie przeczytam.
    Miłego;)

  2. milion lat [oczywiście świetlnych] temu dotarłem do znalezienia statku na bagnie. Ale może wrócę [jak bagno go nie wciągnęło do końca]

    1. Warto wrócić, zapewniam. Kolejne tomy są coraz lepsze. Aktualnie kończę “Echa” i nie mogę wyjść z podziwu skąd ten gość bierze pomysły.

      1. Faktycznie, jest nieźle. Aczkolwiek atak na dławiki pająków… imperium nie zna pojęcia event stormingu ;)?

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]