Koty są fajne

Koty są jakie są, jedni je lubią, inni nie za bardzo. U nas w domu koty są gremialnie uwielbiane i Wogle. Panoszą się, rozpychają i ogólnie zachowują się jakby były lokalnymi możnowładcami, co pewnie jest po trochu prawdą.

Niedawno nasza najstarsza kotka stwierdziła, że jest nudno i szprygnęła mi między nogami kiedy szedłem przez kuchnię. Żeby jej nie rozdeptać odruchowo zmieniłem nieco trajektorię lewej stopy, przy okazji weryfikując (pozytywnie) obecność otwartych w tym miejscu drzwi.

Łomot był taki, że usłyszeli wszyscy. Dowiedziałem się też, że potrafię jednym kopniakiem zamknąć drzwi i to używając wyłącznie małego palca u lewej stopy. Zakląłem szpetnie (ale tylko w rozumie, bo dzieci, wiadomo) i z lekko zszarzałą twarzą ciężko klapnąłem na stojące obok krzesło.

Po pięciu minutach już było jasne, że jasny gwint, ciemna śrubka, trzeba dyrdać do wracza, bo palec rwie jak Samuel S. (pełne nazwisko do wiadomości redakcji). Wbiłem się więc w wehikuł i udałem do pobliskiej przychodni, gdzie po pstryknięciu x-fotki pan dochtór stwierdził, że być może jest złamanie, ale w sumie to nie wiadomo, trzeba poczekać na opinię radiologa, a w międzyczasie na wszelki wypadek przyjąć, że jest złamanie, chociaż tak naprawdę to nie wiadomo.

Wbili mi lewą nogę w takiego wielkiego buta, który skutecznie unieruchamia całą stopę, kazali żreć painkillery bez opamiętania i adje, orewuła. Najbliższych sześć tygodni spędzę więc w sposób nieco spowolniony.

Kotu rzecz jasna nic nie jest.

Zapisz się
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
3
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x