Linuks, podejście #7052340987

Jestem przebrzydłym windowsiarzem i się tego kompletnie nie wstydzę.

Od czasu do czasu nachodzi mnie jednak chętka żeby przejść z domowym kompem na Linuksa. Nie tak całkiem, bo inni domownicy też tej maszyny używają i zeżarliby mnie żywcem gdybym całkiem usunął Okienka, ale tak trochę.

Ponieważ ostatnią taką próbę podejmowałem dość dawno i nie jestem na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami ze świata open-source, postanowiłem postawić na pewnego konia, czyli na Linux Mint. Dystrybucja całkiem dojrzała, oparta na sprawdzonych fundamentach, w dodatku sympatyzuję z nimi od dawna i nawet kilka razy zasiliłem ich konto drobnym datkiem.

Mam w komputerze dwa dyski: jeden nieduży na system operacyjny i drugi wielki, na dane.

Żeby sobie uprościć życie, przeniosłem Windowsa na ten duży dysk, dzięki czemu mogłem teraz z mniejszym robić wszystko bez groźby, że sobie coś ważnego skasuję. No i nie potrzebuję robić żadnego dual-boot: Windows nadal uruchamia się "po staremu", chyba że przy starcie kompa wcisnę F12 i wybiorę ten drugi dysk z menu. Dzięki temu inni domownicy nie muszą się przyzwyczajać do widoku GRUB-a no i mam pełną rozdzielność przestrzeni dyskowej między systemami.

No dobra. Postawiłem Mint-a, wszystko ładnie działa. Loguję się przez przeglądarkę do konta poczty elektronicznej... a tu zonk. Mam konto zabezpieczone yubikey, którego najwyraźniej duet Mint+Firefox nie obsługuje.

Kolejne pół godziny spędziłem na różnych forach próbując włączyć obsługę 2FA z yubikey, ale bezskutecznie. Żadne opcje, żadne dodatkowe aplikacje ani biblioteki systemowe nie pomogły.

Poddałem się więc, pomamrotałem pod nosem trochę nieprzyjaznych (i nie całkiem przyzwoitych) słów pod adresem pana Lefebvre (ale nie za głośno, żeby nie usłyszał) po czym wróciłem do Windy.

Jak to jednak często bywa zagadnienie nie dawało mi spokoju. Myślę sobie, do jasnej Anielki, przecież ludzie używają Linuksów ze sprzętowym 2FA, prawda?

Jeszcze tego samego dnia postawiłem całkiem od zera najnowszą wersję ElementaryOS - okazało się, że tutaj yubikey zadziałał od pierwszego kopnięcia, bez żadnych dodatkowych fikołków.

Ten wpis klepię z ElementaryOS.

Te linuksowe eksperymenty przeważnie trwają u mnie tydzień, góra miesiąc, potem zawsze odkrywam coś, czego nie potrafię przejść i wracam do małomiękkich Okienek. Czy tak będzie też tym razem? Zapewne.

Pożyjemy - zobaczymy...

5 komentarzy

  1. Ja używam na prywatnym komputerze Linuksa od niepamiętnych czasów, i to co mam to działa. Przyznaję, że czasem takie egzotyczne peryferia jednak tam nie działają. U mnie była walka np. z czytnikiem linii papilarnych. Po czasie stwierdziłem, że jestem za stary na kombinowanie. Tzn. dalej mam na stacji domowej Ubuntu, ale wiem że działa ona w takim zakresie jaki już wypracowałem. Idę standardem, nie np. naginam świata Windows do Linuksa. A znów nie eksperymentuje co rusz z wielkimi nowościami.

    W pracy mam Windowsa i miejscami go wciąż nie trawię. Mimo, że w jakiś sposób doceniam Windows 10 to brakuje mi natywnych rozwiązań z Linuksa (np. menedżer pakietów). Zresztą tam też działam ścieżką standardową. Nie próbuje zrobić z niego Linuksa.

    A ostatnim systemem, który używam (sporadycznie) jest MacOS. Mimo, że są tam rozwiązania śmiechu warte (np. sposób instalacji i deinstalacji oprogramowania) to z racji tego, że mam teraz dużo urządzeń od Apple wybrałbym ten system jako kolejny. Byłoby to dla mnie wygodne (jestem za stary…). Wtedy jednak znów musiałbym wypracować sobie ścieżkę standardową pod ten system (np. używam RawThreapee do edycji zdjeć RAW pod Linuksem etc.).

    Podsumowując, chyba nie ma więc możliwości przeskoczenia od tak sobie w żadną ze stron.

    1. Sytuacja między użytkownikami Windows a MacOS jest (na ogół) taka, że jak ktoś od początku używał MacOS-a to będzie go chwalił, bo sobie wydreptał, jak to określasz, “ścieżki” i wszystko będzie mu tam wyglądało swojsko. Analogicznie jest z Windows. Natomiast Linuks… nie wiem, chyba głównym problemem jest tu mnogość wersji i specjalizacja poszczególnych dystrybucji. Jedni będą mówić, że dobrze mieć wybór, inni, że komputer jest dla człowieka, nie na odwrót i nie mają siły się cackać z jakimiś egzotycznymi ustawieniami. Tak czy siak, nie ma najlepszego systemu, chyba że ustalimy bardzo szczegółowe i ścisłe kryteria (ale wtedy i tak znajdziemy co najwyżej system najlepszy dla danej grupy użytkowników a nie tak ogólnie).

      Jeśli chodzi o menedżera pakietów dla Windows to najbardziej obiecująco wygląda Chocolatey. Jest dość popularny i całkiem solidnie zrobiony. Polecam zerknąć w wolnej chwili.

      1. Zapomniałem napisać, że nie korzystam raczej z rozwiązań nienatywnych. Także, z Chocolatey poczekam, aż poświęci ją sam Microsoft 😉

  2. Ciekawe, obie dystrybucje opierają się na Ubuntu, więc coś sam Mint nie chce pracować – z tym konkretnym komputerem, bo na innych przecie działa. Próbowałeś zmieniać porty usb? 😉

    1. Próbowałem. Zresztą tu nie chodziło po sam port USB, bo Firefox “reagował” na włożenie yubi do dowolnego portu USB. Na bank chodzi o warstwę software-ową.

      Btw to nie jest pierwszy raz, kiedy spośród kilku testowanych przeze mnie dystrybucji opartych na Ubuntu tylko ElementaryOS potrafił coś z marszu.

      (chwila szukania…)
      https://xpil.eu/xps-13/

      (jeszcze trochę szukania…)
      https://xpil.eu/ktory-linuks/

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]