Wallabag – na własnym podwórku

Często zdarza mi się, że aktualnie czytany artykuł on-line jest dla mnie w jakiś sposób istotny i chciałbym go sobie zachować na zaś. Ale nie link do artykułu (kto wie czy portal jutro nie zniknie?), tylko całość, razem z treścią, obrazkami itd. Najlepiej w taki sposób, żeby mieć do niego później dostęp nawet jak mi akurat padnie łącze do Internetu.

Okazuje się, że nie jestem pierwszym, który czegoś takiego zapragnął - ktoś już wcześniej wpadł na taki pomysł i stworzył program pod tytułem jak w tytule, czyli Wallabag.

Logo Wallabag

Cudo da się uruchomić na moim starożytnym NAS-ie. Po dwóch godzinach kombinowania z kontenerami Dockera i czytania poradników jak to właściwie zrobić - w końcu mi się udało.

Wallabag oprócz części serwerowej (czyli wspomnianych wyżej kontenerów) ma jeszcze część kliencką - czyli wtyczkę do Firefoxa.

Jedno i drugie trzeba ze sobą pokumać, co sprowadza się w zasadzie do wygenerowania kluczy API po jednej stronie i skopiowania ich na drugą.

Od tej pory każdorazowo po natrafieniu na coś interesującego w necie po prostu klikam ikonkę na pasku Firefoxa, dodaję (opcjonalnie) tagi - i gotowe.

A najlepsze jest to, że mam do tego dostęp z każdego miejsca, gdzie jestem zalogowany do przeglądarki, jak również ze swojego ulubionego czytnika RSS (tak, Wallabag udostępnia nasze treści przez RSS, ale trzeba najpierw wygenerować tajny link, żeby nie dać dostępu całemu światu).

Póki co jesteśmy z Wallabag w trybie honeymoon, świadom tego wykazuję umiarkowany optymizm - pożyjemy, zobaczymy.

Jest to już któryś z kolei podsystem, który hostuję na własnym podwórku (czyli tym nieszczęsnym NAS-ie). Do tego jest jeszcze FreshRSS (przedtem: tt-rss, ale mi się rozkitwasił; FreshRss natomiast działa pięknie i bez czkawek), system domowego monitoringu na sześć kamer, klienty chmurowe Dropbox i Onedrive i na deser serwer multimedialny DLNA.

A najciekawsze jest to, że ów NAS to maszyna naprawdę skromna: leciwy 2GHz Intel Atom D2700, do tego zaledwie 1GB pamięci RAM (i to DDR3, nie jakieś tam nowości), żadnych dysków SSD, tylko spinning rust - i wszystko hula aż miło. Sprawdzam czasem zużycie zasobów i rzadko widzę, żeby CPU szło powyżej 50%, na ogół trzyma się w okolicach 30-40% albo i mniej. RAM podobnie, utylizacja przeważnie około 50%.

Da się? Da się...

P.S. Wallabag oferuje również płatny hosting w swojej własnej chmurze, więc jeżeli nie masz czasu, chęci albo techniczych możliwości, dziewięć euro rocznie to nie majątek: https://www.wallabag.it/en.

4 komentarze

    1. Zgadza się, ogólnie jest więcej serwisów oferujących tego typu usługę (płatnych lub darmowych). Wallabag ma tę zaletę, że da się go postawić we własnej, domowej infrastrukturze.

  1. Testuję sobie to od miesiąca i o ile co do zasady działa bez problemu – nawet na hostingu współdzielonym. To jednak czasem brakuje mi możliwości wrzucenia kilku adresów pod jednym wpisem.

Leave a Comment

Komentarze mile widziane.

Jeżeli chcesz do komentarza wstawić kod, użyj składni:
[code]
tutaj wstaw swój kod
[/code]