Moje cztery wtyczki do FF

Jestem fanboyem Firefoxa i nic na to nie poradzę. Owszem, mam na domowym komputerze również Chrome i Edge, ale tylko do bardzo konkretnych i wąskich zastosowań:

  • Chrome: kiedy robię comiesięczną listę śmiechostek do wrzucenia na blog, bo przeciąganie obrazków z przeglądarki do folderu nie działa w Firefox.
  • Edge do PDF-ów zamiast Acrobat Readera, bo tak.

Poza tymi dwoma przypadkami Firefox daje mi 200% satysfakcji z używania Sieci. Jest szybki, ładny i niezawodny.

Wtyczki pozwalają na dodanie do przeglądarki dodatkowych funkcji. Ja używam tylko czterech, z czego trzy służą do usunięcia efektów reklamowo-śledzącego raka, który toczy Internet już od lat a czwarta do lepszego zarządzania hasłami. Oto moja lista:

1 Decentraleyes. Zamiast ładować biblioteki JS z serwerów zewnętrznych, wtyczka zapisuje je (i potem serwuje) lokalnie, dzięki czemu przeglądarka nie musi sprawdzać za każdym razem czy nie pojawiła się nowsza wersja biblioteki. Dzięki temu nie tylko jest odrobinę szybciej, ale też nie dajemy “wielkim” tego świata znać, że aktualnie jesteśmy on-line.

2 I don’t care about cookies – tu z kolei rozwiązujemy jeden konkretny problem, a mianowicie wszędobylskie zapytania o to, czy zgadzamy się na używanie ciasteczek. Każdy serwis w UE powinien (przynajmniej w teorii) mieć wyskakujące okienko pytające o tę zgodę. Przez pierwszych kilka dni było to nawet zabawne, potem zrobiło się nudne a teraz jest po prostu irytujące. Wtyczka “odklikuje” za nas te durne zapytania o ciasteczka, dzięki czemu nie widzimy ich prawie wcale.

3 UBlock Origin: wtyczka, która już dawno temu zastąpiła wysłużonego AdBlockPlus na moim kompie. Jest od niego dużo szybsza i zajmuje mniej zasobów, oferując mniej więcej to samo: Sieć bez reklam. Działa bez pudła. Oczywiście w dalszym ciągu jest “gorsza” od Pi-Hole, ale “gorsza” w cudzysłowie, a więc w tym sensie, w jakim “gorszy” jest zawodowy bokser tańczący na dyskotece od tego samego boksera stojącego w drzwiach tej dyskoteki: jeden obroni się sam, drugi przy okazji całą resztę bawiących się.

Powyższe trzy wtyczki zapewniają mi wygodne używanie Internetu bez reklam i bez pytań o ciastka. Na czwartej pozycji zaś…

4 LastPass, czyli zarządzanie hasłami. O LastPass pisałem już kilkakrotnie, nie chcę się powtarzać. Zainteresowanych odsyłam tutaj. W wielkim skrócie: jeżeli masz więcej niż dwa, trzy loginy on-line i nie używasz jakiegoś systemu do zarządzania hasłami, to albo masz komputerową pamięć, albo używasz powtarzalnych haseł (lub ich fragmentów), co naraża cię na ataki. Dzięki rozwiązaniom typu LastPass (lub DashLane, RoboForm czy BitWarden – konkurencja jest tu całkiem spora) możesz spać spokojnie.

5 Miały być cztery wtyczki? No to będzie pięć: na Androidzie też używam Firefoxa i tutaj brakuje jednej ważnej funkcji z wersji desktopowej, a mianowicie łatwego przywracania ostatnio zamkniętych zakładek. Dzięki wtyczce UndoCloseTab mogę teraz prosto “odzamykać” zakładki.

To by było na tyle z mojej strony. A jak to wygląda u Ciebie, Czytelniku?

Zapisz się
Powiadom o
guest
10 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
10
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x