Pomnik cesarzowej Achai, tom 4. Recenzja.

Całkiem niedawno skończyłem czytać czwarty tom „Pomnika cesarzowej Achai” Andrzeja Ziemiańskiego. Dziś króciutka recenzja.

Pierwszym, ogromnym zaskoczeniem dla mnie było to, że w ogóle jakiś czwarty tom istnieje 😉 Byłem bowiem święcie przekonany, że to trylogia, a tymczasem – proszę bardzo, jaka niespodzianka.

Ta recenzja będzie naprawdę krótka, i to nie tylko dlatego, że mamy poniedziałek rano, i brudne naczynia z całego weekendu piętrzą mi się na zmywaku, ale dlatego, że – wstyd się przyznać – trochę się w tej książce pogubiłem.

Jest tam bowiem na tyle dużo wątków, i zaplatają się one wokół siebie na tyle często i zawile, że nie dałem rady tego wszystkiego ogarnąć. Głównie dlatego (tak to sobie przynajmniej tłumaczę…), że czytałem to w dziesięcio – piętnastominutowych porcjach, czyli w porannym tramwaju na zmywak, i w popołudniowym tramwaju ze zmywaka. Przeczytanie całości zajęło mi dobry tydzień. To już nie te czasy, kiedy człowiek był w stanie pochłonąć książkę w jeden wieczór.

Starczy jednak narzekań, przejdźmy do recenzji. Otóż, jak pamiętamy z poprzednich tomów, różne siły na Ziemi-bis próbują odnaleźć pomnik cesarzowej Achai, któego lokalizacja jest jednak nieznana.

Polakom udaje się przedostać na drugą stronę Gór Pierścienia, gdzie następnie rozwijają swoją potęgę gospodarczą.

Koniec trzeciego tomu jest taki, że Wyszyńska (i parę innych osób) odnajdują w Banxi miejsce, które miało być grobem Achai, ale okazało się być czymś zupełnie innym. Na początku czwartego tomu bohaterowie próbują wykombinować co to właściwie jest – niby świątynia, ale jakaś dziwna. Wreszcie stawiają hipotezę, że to dawne więzienie.

Odkrywają też pozostałości starej drogi sprzed kilkuset lat, którą postanawiają odnowić.

Najciekawszy (moim zdaniem) wątek do Kai i Nuk, czarownica i wojowniczka, które zostały wysłane latającymi skrzydłami (vel. spadochronami) do Nayer, tajemniczego państwa po drugiej stronie Gór.

W tym samym czasie Krzysiek (komandor polskiej floty) leci na rozpoznanie linii brzegowej, jego samolot zostaje porwany prądem strumieniowym – przelatuje przez morze na jakiś nieznany ląd. Krzysiek traci całą ekipę, sam lekko ranny trafia do twierdzy Wolnych Ludzi, którzy – jak się potem okazuje – walczą z Nayer.

Nuk i Kai mają kilka całkiem zabawnych przygód, nie potrafią zbyt dobrze wpasować się w społeczeństwo Nayer, na szczęście trafiają w towarzystwo drobnego złodziejaszka, który im pomaga. W efekcie zamiast do niewoli, trafiają do wartowni w charakterze kucharek (Kai ma przy sobie woreczki z przyprawami i glutaminianem sodu, dzięki czemu udaje im się oszukać lokalnych, że potrafią smacznie gotować). Lądują wreszcie jako szefowe swojej własnej kuchni, z dziesiątką podwładnych, i gotują dla wysoko postawionych wielmożów, co daje im dodatkowe możliwości szpiegowania. Przy okazji próbują znaleźć jakiś egzemplarz Księgi Przejścia (która wydaje się pełnić w Nayer taką samą rolę, jak u nas Biblia).

Krzysiek daje popis swoich umiejętności snajperskich i ubija głównodowodzącego wielkiej armii, która próbuje zdobyć twierdzę Wolnych Ludzi. W międzyczasie nawiązuje przyjazne stosunki z Iną, która okazuje się być pilotem natchnionym.

To, co tu opisałem, to tylko wierzchołek góry lodowej – wątków jest o wiele więcej, ale nie chcę ich tu za bardzo opisywać, bo zaraz coś pokręcę.

W każdym razie muszę przyznać, że czwarty tom „Pomnika” wieje świeżością, dialogi są pełne błyskotliwego humoru, akcja toczy się wartko, nie ma czasu na nudę. O tym, że to dobra książka, świadczy fakt, że nie mogłem się wprost doczekać kolejnych przejażdżek tramwajem, żeby chapnąć następne piętnaście minut fabuły.

No i najlepsze na koniec: skoro jeszcze nikomu nie udało się odszukać tego cholernego pomnika, będą kolejne tomy!

Łyżką dziegciu w tej beczce miodu może być fakt, że ja te kolejne tomy będę tu recenzował, powiększając i tak niemałą kałużę internetowego chłamu.

Takie życie, moiściewi. Takie życie.

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Pomnik cesarzowej Achai, tom 4. Recenzja."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Przemek Lipsk
Gość

To w zasadzie nie recenzja, a streszczenie 😛
A co do ilości tomów to Ziemiański w wywiadzie zapowiedział że Pomnik to druga część trylogi i będzie liczył pięć tomów. Choć ja bym się nie ppogniewałjaby sięrzeiczył i jednak potrzebował kilku dodatkowych 🙂 Wszystko możliwe bo przecież pierwotnie Pomnik to miało być opowiadanie kończące Achaję 🙂
Ja by lepiej ogarnać całość po przeczytaniu IV tomu zabrałem się od początku za pozostałe i ponownie IV 🙂
Tak czy siak powinieneś w podtytule wpisu dodać słowo”spoiler” 🙂

wpDiscuz