Ballada o bitwie pod Legnicą

Grając sobie dziś rano na gitarze odkryłem, że akordy G-dur oraz C-dur, grane naprzemiennie, pasują do doskonale znanej mi piosenki Olka Grotowskiego pod tytułem “Ballada o bitwie pod Legnicą”.

Często tak bywa, że dwa albo trzy banalne akordy mogą dać w efekcie całkiem zgrabny utwór. Taki na przykład Bob Dylan zasadniczo trzymał się jednej kombinacji akordów, pod którą podkładał różne słowa i emocje. Słynna Pętla Bałtroczyka to przy tym już wyższa szkoła jazdy.

No więc właśnie. C-G, grane naprzemiennie – i oto mamy całkiem zgrabny utwór. O ile oczywiście ktoś lubi teksty Waligórskiego.

Postać Dreptaka jest dla jego twórczości bardzo charakterystyczna. Tak jak Ijon Tichy u Lema, czy Rincewind u Pratchetta, tak u Waligórskiego – Dreptak. W czasach historycznych Dreptak na ogół jest rycerzem albo możnowładcą. A we współczesności – różnie. Czasem zdradzonym mężem, czasem klientem apteki, innym znów razem pierwszoklasistą, nieśmiało ciągnącym koleżankę za warkoczyk. Jest to w każdym razie postać barwna i niezwykle utalentowana 😉

W “Balladzie o bitwie pod Legnicą” Dreptak jest rycerzem – alkoholikiem. Na myśl o tym, że trzeba będzie się bić z tatarskim najeźdźcą, Dreptak nie wytrzymuje presji i upija się na umór. Zaczyna mieć pijackie zwidy i nieświadom właśnie rozpoczynającej się bitwy podaje tyły, a reszta polskich rycerzy idzie w jego ślady. Tatarzy zabijają większość rycerstwa. Dreptak i garść rycerzy przeżywają i uchodzą do pobliskiego Lwówka. Tam Dreptak ma zostać osądzony i skazany, ale kiedy wyjaśnia się, że działał z powodu pijaństwa, zostaje wyśmiany i puszczony wolno. Na końcu, jak to często bywa Waligórskiego, pojawia się celny i prosty morał. Kurtyna, oklaski 😉

Tutaj można posłuchać “Ballady” na Tyrurce:

https://www.youtube.com/watch?v=5TSQnFuniek

A tu – słowa (w razie, gdyby ktoś chciał się pobawić w a’capella):

Dawnymi czasy we grodzie Legnicy
Żył rycerz Dreptak, okaz pijanicy.
Zbroi nie naszał, pohańców nie bijał,
Jeno popijał.
Właśnie w tym czasie na Polskę był natarł
Nader okrutny i krwiożerczy Tatar
I dotarł aże pod Legnickie pole
Ja cię p… rzepraszam.
Przeciw najeźdźcom ruszył rycerz możny
I wódz roztropny: kniaź Henryk Pobożny
A przy nim Dreptak, zalany na trupa,
Aże w nim chlupa.
Wtem się wzdrygnęli – on i jego wałach,
Bo wokół okrzyk zagrzmiał: Ałłah! Ałłah!
I zewsząd natarł był Tatarzyn sprośny,
Żółty a skośny.
Zatrząsł się Dreptak, wybił z butli korek,
Zasadził flaszę w przyłbiczny otworek
I aby nerwy nieco ustatkować –
Zaczął tankować
Nagle się zdało nieszczęsnej ofierze,
Że jakieś straszne spogląda nań zwierzę,
Zakrzyknął przeto w średniowiecznej mowie:
“Chodu, panowie!”

Pierzcha rycerstwo pęka szyk stalowy,
Henryk Pobożny już leży bez głowy,
Wszystkich rycerzy nie wiem, czy i stówka
Uszła do Lwówka.
Wiodą Dreptaka w kajdanach do grodu:
“To ten skubaniec pierwszy krzyknął ‘Chodu!’
Pewno dywersant, szpieg albo i zdrajca.
Obciąć mu… głowę”
Nieszczęsny Dreptak ze strachu się wije
“Niech mnie szlag trafi, widziałem bestyję”
“Jaką? Tygrysa? Smoka? Bazyliszkę?”
“Nie – białą myszkę”
Zagrzmiała śmiechem kresowa stanica
Jakże go karać, kiej to pijanica?
Ot, kopnąć w tyłek, wytargać za pirze
I won za dźwirze.
Morał tu widać jasno jak na dłoni:
Bohater zginie. Świnia się uchroni.
Czymże być lepiej: żyjącym prosięciem
Czy martwym księciem?
Ja żadnej rady dawać tu nie mogę
Musisz, słuchaczu, sam wybrać swą drogę.
Najgorzej wszakoż, licz się z tą opinią,
Być martwą świnią.

Tymczasem niedzielny, dubliński poranek, który natychmiast kojarzy mi się z inną piosenką Grotowskiego i Zwierzcholskiej.

Ale to już może innym razem 😉


Zapisz się
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
3
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x