Obsydianowy mędrzec

Systemy zarządzania wiedzą? Ściema jakaś, teraz wszystko jest w guglach, po co mi jakieś dodatkowe cosie…

A jednak.

Po wielu latach używania komputerów dojrzałem wreszcie do tego, żeby dosztukować sobie drugi, zewnętrzny mózg w postaci prostego, ale zadziwiająco skutecznego narzędzia pod tytułem Obsidian, w chwili pisania tego tekstu w wersji 0.8.9 (beta).

Cóż to takiego?

Na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego. Wygląda jak zwyczajny, prosty notatnik, z białymi literkami na czarnym tle.

Ale ma w rękawie kilka asów i jokerów:

  1. Rozumie język Markdown, który niedawno opanowałem dość dobrze przy okazji szukania pracy.
  2. Obsługuje #hasztagi – działają one całkiem podobnie do tagów w blogu WordPress. Można je umieszczać w treści a potem według nich szukać, grupować i tak dalej
  3. Najważniejsza chyba funkcja – graf wiedzy. Poszczególne notki można do siebie nawzajem linkować; połączone tworzą potem zgrabny i wcale logiczny graf, czyli klikalne kółka połączone sznurkami. Wygląda to bardzo fajnie i jest – o dziwo – całkiem praktyczne.

Dlaczego akurat teraz zdecydowałem się na tego typu program?

W nowej pracy mam do zapamiętania około 25 nowych imion i nazwisk z własnego teamu (większość spoza europejskiego kręgu kulturalnego, a więc dość dla Europejczyka dziwne i trudne do zapamiętania), do tego prawie drugie tyle u różnych klientów. Kilka rozmaitych systemów i podsystemów. Rozmaite procesy, nie zawsze na pierwszy rzut oka oczywiste czy intuicyjne. Wszystko kompletnie nowe, bo – jak już nadmieniałem kilka dni temu – firma używa całkiem innego zestawu technologii od tego, do którego byłem przyzwyczajony przez ostatnich dwadzieścia parę lat.

A żeby było zabawniej jakimś cudem udało mi się ich przekonać, że jestem faktycznie bardzo dobry w tym, co robię, więc teraz – paradoksalnie – poza tym, że sam się intensywnie douczam, prowadzę jeszcze wewnętrzne szkolenia dla innych ludków. Szkolenia, dodajmy, z materiału, który na bieżąco sam opanowuję dzień wcześniej albo nawet tego samego dnia 😉

Sytuacja jest więc taka, że muszę w bardzo krótkim czasie skutecznie przyswoić mnóstwo wiedzy.

Z logicznym rozumowaniem jest u mnie póki co względnie nieźle. Ale z pamięciówką już niekoniecznie, a z wiekiem będzie się tylko pogarszać, wiadomo. A taka podręczna obsydianowa “baza danych” okazuje się być idealnym pomocnikiem w tej sytuacji. Mam tam zanotowane setki różnych faktów, informacji i zależności, do których mogę sięgnąć w ciągu 2-3 sekund kiedy tylko zajdzie taka potrzeba.

Nie jestem co prawda stenotypistą, ale nauczyłem się też robić – prawie w czasie rzeczywistym – notatki z różnych spotkań i rozmów, które potem sobie porządkuję i odśmiecam, powiększając w ten sposób bazę wiedzy.

Tak więc jeżeli, Czytelniku, potrzebujesz zewnętrznego “mózgu” dla lepszego zorganizowania swojego informacyjnego życia, bardzo polecam Obsidian.

A jeżeli już używasz tego (lub innego, podobnego) narzędzia, pochwal się w wolnej chwili w komentarzu.

Liczba słów w tym wpisie: 531

Sprawdź też

Pchełki Powershell: odzyskujemy klucz aktywacyjny do Windows 10

Niedawno zachciało mi się na jednym z domowych laptopów przetestować Docker for Windows. Niektóre opcje …

Linuks, find, jak pozbyć się komunikatu “Permission denied”

Linuksowa komenda find jest dość potężna: potrafi nie tylko przeszukiwać foldery, ale również wykonywać dowolne …

Zapisz się
Powiadom o
guest
12 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
12
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x