Bidulka

In Samo życie by xpil0 Comments

Wczoraj o wpół do piątej dostaliśmy od teściów telefon, że dziecko nam się rozchorzało srodze, że ją brzuch boli i to mocno. Niewiele myśląc urwaliśmy się z hut, fabryk i zmywaków, i chwilę później byliśmy w domu. Dziecko faktycznie cierpiące, trzyma się za brzuszek, brzuszek twardy jak pięść, co jakiś czas rwie ostrym bólem, no sama radość.

Szybki telefon do GP, przyjął nas od razu (szczęściem mieszkamy rzut beretem od przychodni), tylko pomacał małej brzuszek i od razu obstalował bumagę do szpitala, że coś poważnego jest i że mamy jechać natychmiast.

Pojechaliśmy więc natychmiast. Dziecko ledwie dało sobie zapiąć pas, siedziała bidulka skulona i popłakiwała co chwilę.

15 minut później wjeżdżaliśmy już na podjazd dla karetek szpitala dziecęcego w Crumlin, hyc hyc, rejestracja, pani słysząc płacz dziecka od razu ją zarejestrowała poza kolejnością, proszę usiąść zaraz będzie pielęgniarka. A tymczasem mała mówi (przez łzy), że chce do toalety.

W toalecie siku półtoraminutowe… I wszystkie cierpienia przeszły jak ręką odjął.

Nie sikała od poprzedniego dnia, okazało się. Wedle lekarza nabrzmiały pęcherz musiał na coś uciskać i powodować taki ból. Niemniej jednak obadał ją, zrobił wywiad (za każdym razem zdumiewa mnie jaką piękną angielszczyzną moje dziecko umie mówić), kazał pobrać próbkę moczu (ha ha bardzo zabawne, przed chwilą wysikała cysternę) i czekać.

Po wlaniu w mały dzióbek z pół litra wody i soków, udało się pobrać ww. próbkę. Po kolejnych 45 minutach oczekiwań z laboratorium przyszedł werdykt: zdrowa jest!

Zrobiło się w pół do dziewiątej, w ramach odstresowania zabraliśmy teściów do pobliskiej chińskiej restarua… restuary… rusty… chińskiej knajpy, gdzie spędziliśmy dobre półtora godzinki delektując się różnymi chińskimi smakołykami.

Wracając do domu zaobserwowaliśmy jeszcze wicher. Duło tak, że znaki drogowe i światła na skrzyżowaniach kiwały się jakby zaraz miały odfrunąć. Teść nie przespał pół nocy, tak głośno wiało.

Córa spała jak kamień do rana. Zdrowa i szczęśliwa.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz