Prawie na piątkę

W ostatni weekend, jak co tydzień, odbierałem swoje dziecko z polskiej szkoły. Już z daleka widzę, że coś nie gra. Córa cała zapłakana, zasmarkana i ogólnie nieszczęśliwa.

Już się miałem brać za rękoczyny, że mi ktoś dziecko martyrologizuje, gdy wtem pani nauczycielka tak do mnie przemawia:

– Dostała czwórkę plus ze sprawdzianu.

Myślę sobie – pobiła mi dziecko i teraz próbuje udobruchać dobrymi wieściami. Ale nic, robię tylko zdziwioną minę i mówię, że rozumiem, cieszę się bardzo, ale czemu dziecko zapłakane.


– Fajny miecz?
– No fajny, skąd masz?
– Królowa Elfów mi dała.
– Wooow, to czad! A miecz skąd masz?


– No mówię panu, czwórkę plus dostała. Dlatego tak buczy. Chyba jej zaraz przepiszę na pięć minus…

No i się wyjaśniło. Córa – póki co – dostaje oceny poniżej piątki z minusem na tyle rzadko, że każda z nich jest małą, osobistą tragedią.

Coś mi mówi, że rośnie nam mała perfekcjonistka. Zastanawiam się tylko w którym miejscu przeoczyliśmy to zjawisko w procesie wychowawczym. Perfekcjoniści bowiem rzadko bywają szczęśliwi. Owszem, czasem dzięki takiemu podejściu do świata łatwiej im przychodzi kariera zawodowa, ale jednak szczęście górą.

Po kolejnych hektolitrach łez udało nam się wreszcie doprowadzić do jako-takiego spokoju. Wyjaśniliśmy dziecku, że 4+ to bardzo dobra ocena (od razu chciałem skorygować, że ściśle rzecz biorąc to nie bardzo dobra tylko dobra z plusem, ale się w porę zamknąłem), i że dużo dzieci chciałoby czwórkę (nawet taką bez plusa), i że jeżeli kiedykolwiek w przyszłości dostanie kolejną czwórkę, trójkę, dwójkę a nawet jedynkę (przy tym ostatnim dziecko jakby zadrżało – jedynka brzmi dla niej chyba jak opis jakiejś piekielnej otchłani), ma się nic nie martwić i nie przejmować. Bo nigdy nie jest tak, że każdy umie wszystko, i prędzej czy później słabe oceny trafiają się tu i ówdzie nawet najlepszym.

Wyjaśniwszy to i usłyszawszy od dziecka, że postara się już nie płakać przy kolejnej czwórce plus, zamknęliśmy sprawę lodami truskawkowymi. I wszystkim się od razu poprawiły humory.

Nawiasem mówiąc zastanawiam się kto wymyślił szóstkę z minusem. Najdziwniejsza ocena pod słońcem. No bo, kurdę, albo szóstka, albo z minusem…

Autor: xpil

Po czterdziestce. Żonaty. Dzieciaty. Komputerowiec. Krwiodawca. Emigrant. Rusofil. Lemofil. Sarkastyczny. Uparty. Mól książkowy. Ateista. Apolityczny. Nie oglądam TV. Uwielbiam matematykę. Walę prosto z mostu. Gram na paru instrumentach. Lubię planszówki. Słucham bluesa, poezji śpiewanej i kapel a'capella. || Kliknij tutaj po więcej szczegółów ||

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz