Maria Krüger: Karolcia

Już widzę tę pożądliwość w oku Czytelnika: kolejna recenzja na xpil.eu, hurra!

Niestety, muszę Cię, Czytelniku, srodze rozczarować, albowiem dziś recenzji nie będzie. Jako dumny tata chciałem się tylko pochwalić, że od dawna zapuszczany bakcyl książkowy chyba wreszcie się zakorzenił w głowie mojej sześcioipółletniej latorośli. Czytała dziś rano przed śniadaniem i w trakcie śniadania, a potem wzięła książkę ze sobą do szkoły, żeby cichaczem poczytać na przerwie.

Czyta już w miarę płynnie, tylko się jeszcze trochę zacina przy dłuższych wyrazach, no i czasem ma kłopoty z ubezdźwięcznieniem postępowym śródwyrazowym, zwłaszcza z „rz”, ale nie martwimy się tym zbytnio.

Póki co nie podrzucam jej jeszcze Lema ani Pratchetta, wszystko w swoim czasie 🙂 Niech sobie spokojnie doczyta tę „Karolcię” do końca, a potem się zobaczy.

Tymczasem wtorkowy poranek, idę więc żąć i miesić.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz