Nie ufaj sprzedawcy

In Samo życie by xpil0 Comments

Miałem wczoraj potrzebę zgoła nienaturalną, mianowicie musiałem nabyć pięćdziesiąt metrów taśmy maskującej (tak się tłumaczy na polski masking tape?), takiej do malowania równych pasków, ewentualnie do zakrywania rzeczy, których nie chcemy niechcący pomalować (takich jak okna, framugi, listwy i inne etcetery).

Ponieważ do Woodie’s mam rzut beretem (beret musi być zwinięty w rurkę i fest zamarznięty, a trotylu powinno być co najmniej 30 gramów i mniejsza o szczegóły balistyczne, rzut to rzut), podjechałem tam i zacząłem szukać.

Potrzebowałem konkretnie taśmy o szerokości 38 milimetrów, bo taką miałem wcześniej i mi się skończyła, a pasek pod sufitem musi być równy i nie można sobie ot tak zmieniać szerokości taśmy w połowie malowania.

Przeszukawszy kilka półek znalazłem taśmę 25 milimetrów, 1 cal, 36 milimetrów oraz 45 milimetrów. 38 nie znalazłem, więc zagadałem do przechodzącego obok pana w zielonym kubraczku czy by mi nie pomógł takowej znaleźć, bo on tu się lepiej zna i Wogle.

Pan na to, że owszem chętnie, po czym zaprowadził mnie do dużego stoiska z taśmami maskującymi, a tam różne szerokości, ale 38 mm nie ma. Tłumaczę mu, że dwa dni wcześniej właśnie tutaj kupiłem taką taśmę, więc gdzieś MUSI być, a on mi na to, że te co tu widać to są wszystkie dostępne szerokości i że innych nie mają.

I sobie poszedł.

Myślę sobie, co za czort? Wiadomo, starzeję się, czasem zapominam o różnych rzeczach, ale żeby zapomnieć gdzie kupowałem 38-milimetrową taśmę maskującą, no naprawdę, bez przesady…

Zawziąłem się i parę alejek dalej wreszcie znalazłem tę nieszczęsną taśmę. Wziąłem dwie rolki i już miałem zmierzać do kasy, kiedy mój wewnętrzny troll (każdy ma takiego… prawda?) przekonał mnie, że warto poszukać tamtego gościa i mu nawtykać.

Po paru minutach (ruch był spory) udało mi się go zdybać. Podchodzę doń z triumfalnym spojrzeniem, pokazuję mu taśmę i mówię:

– See, it’s 38 mils.
– Well, that’s about right. What can I do for you?
– You said you didn’t have them in stock.
– Oh, did I? Must have been wrong then.

Po tym krótkim dialogu facet oddalił się do innego, zapewne mniej upierdliwego klienta. Mój wewnętrzny troll tylko westchnął, trochę opadły mu witki, ja sam zaś podreptałem do kasy – tyle było z tego mojego trollowania.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz