Nowy złom

Zrażony kiepską passą wszystkofoniczną stwierdziłem, że mi aureola z głowy nie spadnie jak sobie kupię jakiegoś low-endowego smartfona, po którym w razie kradzieży, awarii tudzież innego kataklizmu płakał nie będę.

Tym samym wczoraj we wczesnych godzinach popołudniowych wszedłem w posiadanie nowiutkiego Samsunga Galaxy Y Pro (oznaczenie kodowe GT-B5510). Telefon kosztuje €120 – a więc niecałą jedną czwartą tego co topowe modele – ma jednordzeniowy procesor gdzieś w okolicach 800MHz, nieduży ekran dotykowy (taki na pół gwizdka), klawiaturkę QWERTY, dwie diodki, kamerkę i jeszcze parę drobiazgów typu Sinozęby, Łajerless czy Dżi-Pi-Es. Żadne tam mecyje, ale grunt, że działa.

Tak więc znów jestem online, znów mam dostęp do kontaktów (powierzyłem Guglowi wszystkie moje dane, o ja nieszczęsny), kalędaża i innych dupereli.

Jupi.


Liczba słów w tym wpisie: 143

Sprawdź też

Problem plecakowy

Jakiś czas temu zachciało nam się nowego ogródka. Wezwaliśmy więc ekipę, która wśród zgiełku i …

Aktywnie z rana

Doszedłem do wniosku, że przez to siedzenie w domu strasznie mało się ruszam. Normalnie przynajmniej …

Zapisz się
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
1
0
Zapraszam do skomentowania wpisu.x
()
x